• Strona główna
  • Manifest

Z KONTRY

o futbolu z zupełnie innej beczki…

Kanały:
Wpisy
Komentarze

Manifest

Piłka nożna u progu XXI wieku jest sportem efektowniejszym niż kiedykolwiek. Gra znacznie zyskała na przestrzeni lat na dynamice – zawodnicy biegają prędzej, podają szybciej, zaś piłki mkną z zawrotną prędkością. Naprzód poszła także infrastruktura. Czołowe drużyny świata przyciągają na stadiony rzesze kibiców, którzy poczynania swoich ulubieńców śledzić mogą w komfortowych warunkach, na naszpikowanych najnowszymi zdobyczami technologii obiektach, zbliżonych funkcjonalnością do wielkich centrów handlowych, wyglądem natomiast ocierających się czasem o miano… dzieł sztuki. Postępująca globalizacja wespół z rozwojem techniki, pozwalają milionom ludzi oglądać transmisje meczów piłkarskich z każdego niemal zakątka świata, oferując przy tym możliwość oglądania powtórek akcji oraz samych meczów z rozmaitych ujęć kamery. Gigantyczny postęp, który dokonał się w najpopularniejszej dyscyplinie sportowej świata, jest faktem niezaprzeczalnym. Czy obrany kierunek pozbawiony jest jednak jakichkolwiek wad? Czy po drodze nie zatracono przypadkiem gdzieś ideałów – fundamentów, na których oparto kiedyś konstrukcję tego, co nazywamy współcześnie piłką nożną?

Futbolem rządzi dziś pieniądz. Truizm? Owszem, w dodatku wyjątkowo przykry. Wyniki klubów są zależne głównie od zasobności portfeli ich właścicieli, a kwoty płacone za zawodników przekraczają coraz częściej granicę zdrowego rozsądku i dobrego smaku. Jest to w pewnym stopniu zrozumiałe, bowiem odpuszczenie wyścigu szczurów równoznaczne jest ze skazaniem się na niebyt. Kluby nie są już towarzystwami sportowymi, zrzeszającymi miłośników aktywnego spędzania wolnego czasu, lecz wielkimi machinami handlowymi, przedsiębiorstwami zorientowanymi na zysk i stałe podnoszenie lub przynajmniej utrzymywanie swojego prestiżu. Federacje narodowe także łakną sukcesu. W pogoni za nim chętnie kaperują najemników o obco brzmiących nazwiskach, którzy nad elementarną identyfikację z przyszywaną ojczyzną przedkładają w cichości sumienia autopromocję oraz sukcesywne napełnianie sakiewki. Odwrócenie istniejącego trendu wydaje się nierealne. Nakładanie na kluby finansowych obostrzeń, na kształt tych stosowanych w NBA, czy też bardziej restrykcyjna polityka FIFA w kwestii naturalizowania zawodników, mogą jedynie załagodzić nieco dolegliwości. Niestety, całkowita kuracja wydaje się na ten moment niemożliwa…

Zdaję sobie sprawę z faktu, że lwiej części sympatyków piłki nożnej kult pieniądza nie przeszkadza. Potrafię – pomimo osobistej antypatii – zrozumieć to, z jaką czcią śledzone są w naszym kraju rozgrywki Ligi Mistrzów i zmagania w najmocniejszych europejskich ligach. Jako absolwenta uczelni ekonomicznej, nie dziwi mnie również, że prasa sportowa wykorzystuje daleko posunięte zamiłowanie ludu do najlepszych i najbogatszych ekip globu. Z pierwszych stron wielkimi czcionkami krzyczą informacje o wynikach, transferach i problemach krezusów futbolowego świata. Pozostałe rezultaty oraz ciekawostki spychane są na dalsze paginy i kompresowane w taki sposób, ażeby zajmowały jak najmniej miejsca. Dwudziesty na przestrzeni dekady mecz tych samych drużyn w Lidze Mistrzów jest przez serwisy sportowe traktowany niejako ex definitione jako ciekawszy, od odbywającego się paralelnie starcia Dawida z Goliatem. Aby choć na ułamek sekundy dostać się na świecznik, drużyny postrzegane jako egzotyczne i piłkarze w nich występujący, wsławić się muszą czymś spektakularnym lub kuriozalnym, zresztą i to nie jest gwarantem należytej atencji ze strony mediów.

Z kontry nie będzie tysięcznym z kolei blogiem ekscytującym się meczami Barcelony z Realem, szlagierami Ligi Mistrzów, czy nawet rywalizacją w polskiej ekstraklasie. Wszystkie te tematy znajdują się w sportowych mediach w ciągłej ofensywie. Niniejszy blog, jak sama nazwa wskazuje, grać będzie z kontrataku. Owszem, mogą się tu sporadycznie pojawiać informacje o piłkarzach i drużynach majętnych ponad przeciętną, ale zdecydowanie to nie one mają być solą kolejnych notek. Pierwszeństwo mieć będą małe drużyny o wielkich sercach, których gra jest apoteozą radości czerpanej z samego faktu biegania po murawie. Pojawią się też wzmianki o zawodnikach nieobdarzonych talentem na miarę Złotej Piłki, częściowo lub też całkowicie anonimowych szerszemu gronu kibiców, pomimo pewnych osiągnięć i/lub ciekawego życiorysu. Co jeszcze? Sami się przekonajcie… Zapraszam serdecznie do wspólnej gry z kontry i zostawiania swoich śladów w komentarzach na stronie głównej.

Dodaj do ulubionych:

Lubię
Bądź pierwszą osobą, która doda ten strona do listy ulubionych.

  • Archiwum

    • Styczeń 2010 (1)
    • Grudzień 2009 (1)
    • Listopad 2009 (3)
    • Październik 2009 (7)
  • Kategorie

    • Afryka (2)
    • Ameryka Północna (1)
    • Ameryka Południowa (2)
    • Azja (1)
    • Europa (7)
    • Oceania (1)
  • Ferajna

    • Blog Tomka Ćwiąkały
    • Bundesliga Blog
    • Underdog Football
  • Inni o piłce

    • Futbolin
    • My Football Way
  • Kontakt

    marek.sienkiewicz@onet.eu

Blog na WordPress.com.

Theme: MistyLook by Sadish.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Silnik: WordPress.com