<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Z KONTRY</title>
	<atom:link href="http://zkontry.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zkontry.wordpress.com</link>
	<description>o futbolu z zupełnie innej beczki...</description>
	<lastBuildDate>Tue, 05 Jan 2010 20:00:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='zkontry.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Z KONTRY</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://zkontry.wordpress.com/osd.xml" title="Z KONTRY" />
	<atom:link rel='hub' href='http://zkontry.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Będzie się działo!</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2010/01/05/bedzie-sie-dzialo/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2010/01/05/bedzie-sie-dzialo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Jan 2010 17:10:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=1170</guid>
		<description><![CDATA[Z kontry wybudza się powoli z świąteczno-noworocznego snu, z lekkim poślizgiem życząc swoim czytelnikom wspaniałego i pełnego futbolowych emocji Nowego Roku. O to drugie w zasadzie można być spokojnym. Będzie się działo! Zanim większość z nas zdąży się oswoić z poprawnym zapisem dat, w Angoli wystartuje XVII Puchar Narodów Afryki. Najważniejszy piłkarski turniej drugiego co [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=1170&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong>Z kontry</strong> wybudza się powoli z świąteczno-noworocznego snu, z lekkim poślizgiem <strong>życząc swoim czytelnikom wspaniałego i pełnego futbolowych emocji Nowego Roku</strong>. O to drugie w zasadzie można być spokojnym. Będzie się działo!</p>
<p align="justify">Zanim większość z nas zdąży się oswoić z poprawnym zapisem dat, w Angoli wystartuje XVII <strong>Puchar Narodów Afryki</strong>. Najważniejszy piłkarski turniej drugiego co do wielkości kontynentu, to niezmiennie pokaz lokalnego folkloru i radości zarówno na murawie, jak i na trybunach. Autor niniejszego bloga stoi w wyraźnej opozycji do utyskujących na termin i rangę turnieju klubowych włodarzy. Czy może być bowiem coś piękniejszego niż reprezentowanie barw swojej ojczyzny? Warto pamiętać, że w przypadku Afryki mistrzostwa kontynentu mają <strong>szczególny wydźwięk</strong>. Dla żyjących w skrajnym ubóstwie mieszkańców większości krajów, to często jedna z nielicznych okazji na odrobinę szczerej radości.</p>
<p align="center"><img src="http://i48.tinypic.com/2419kk4.jpg" alt="Kibice Angoli" /></p>
<p align="justify">
<p align="Center"><em>Cała Angola niecierpliwie czeka na 10 stycznia i mecz otwarcia z Mali</em></p>
</p>
<p align="justify">Ledwo afrykańscy zawodnicy zdążą powrócić do swoich macierzystych klubów, a już w europejskich pucharach i większości lig Starego Kontynentu rozpocznie się długi finisz skróconego sezonu. Skróconego, bowiem już w czerwcu Czarny Ląd ponownie znajdzie się w centrum zainteresowania. <strong>Po raz pierwszy w historii ugości on rywalizację o najcenniejsze trofeum piłkarskiego świata</strong>. Na nowoczesnych stadionach, pośród drażniących uszy telewidzów dźwięków vuvuzeli, afrykańskie drużyny spróbują nawiązać do sukcesu jedenastki Kamerunu, która w roku 1990 zaszokowała kibiców awansem do ćwierćfinału włoskiego mundialu. W Republice Południowej Afryki nie wystąpią co prawda Biało-Czerwoni, ale pojawi się wiele smaczków rekompensujących nieobecność naszej drużyny narodowej. Wystarczy napomknąć, iż oprócz <strong>absolutnego debiutanta (Słowacji)</strong>, w Afryce zaprezentuje się aż siedem ekip, które w RPA dopiero drugi raz w swej historii wystąpią w Mistrzostwach Świata! Jak spiszą się drużyny afrykańskie? Na co stać hołdującą defensywie w wydaniu greckim Koreę Północną? Czy niedoceniany w Polsce Carlo Costly znów ucieszy kibiców w Hondurasie swoimi golami? Odpowiedzi na te i dziesiątki innych pytań poznamy już w drugim kwartale bieżącego roku.</p>
<p align="center"><img src="http://i48.tinypic.com/2dvidco.jpg" alt="Soccer Park" /></p>
<p align="justify">
<p align="Center"><em>Finał mundialu rozegrany zostanie na Soccer Park w Johannesburgu</em></p>
</p>
<p align="justify">Zgodnie z <a href="http://zkontry.wordpress.com/manifest/">manifestem Z kontry</a>, pojawiające się tu teksty nie będą traktować jedynie o PNA i Mistrzostwach Świata. Spodziewać się możecie notek podobnych do tych, które napotkaliście tu A.D. 2009. Tematów na pewno nie zabraknie. Od czasu do czasu brakować może natomiast czasu autorowi, dlatego pojawiać się mogą przerwy w ciągłości. Życzę zarówno Wam, jak i sobie, żeby było ich jak najmniej. A jeśli do nich dojdzie, oby po okresach bezczynności blog powracał w wielkim stylu, niczym&#8230; <strong>Leeds United!</strong></p>
<p align="justify">Po blisko sześciu latach przerwy, o popularnych <em>Pawiach</em> znów można było usłyszeć na całym świecie. Wszystko za sprawą wyczynu, którego podopieczni <strong>Simona Graysona</strong> dokonali w minioną niedzielę na Old Trafford. W obecności 74526 widzów, <strong>trzecioligowcy pokonali Manchester United 1:0 na jego terenie</strong>, eliminując tym samym zespół <strong>Sir Alexa Fergusona</strong> z Pucharu Anglii już w trzeciej rundzie. Szkocki menedżer <strong>po raz pierwszy</strong> w czasie swojej, trwającej <strong>od 1986 roku</strong> przygody z <em>Czerwonymi Diabłami</em>, zaznał goryczki porażki na tak wczesnym etapie najstarszych pucharowych rozgrywek świata. Niech statystyki mówią dalej! Ostatni raz Leeds United ograł na wyjeździe Manchester United dnia&#8230; <strong>28 lutego 1981 roku!</strong> Z czternastu kolejnych wizyt aż dziewięciokrotnie wracał pokonany, pięciokrotnie wyjeżdżając z remisem, zwykle szczęśliwym.</p>
<p align="justify">Wszystko za sprawą przebłysku geniuszu <strong>Jonathana Howsona</strong> i <strong>Jermaine&#8217;a Beckforda</strong>. Howson prawie 50-metrowym podaniem uruchomił swojego niezwykle skutecznego kolegę (król strzelców League One sezonu 2008/09). Beckford zachował zaś zimną krew, strzelając zwiódł <strong>Tomasza Kuszczaka</strong> i <strong>Wesa Browna</strong>, a następnie&#8230; utonął w objęciach kolegów z drużyny:</p>
<p align="center"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://zkontry.wordpress.com/2010/01/05/bedzie-sie-dzialo/"><img src="http://img.youtube.com/vi/Dd67u0nZlRE/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p align="justify">Złośliwi deprecjonować będą sukces <em>Pawi</em>, wskazując na brak w zespole Fergusona <strong>Cristiano Ronaldo</strong> i paru innych zawodników. Nieistotne. Po murawie w czerwonych koszulkach w dalszym ciągu biegali piłkarze warci krocie. Sam <strong>Wayne Rooney</strong>, który snuł się po boisku przez pełne dziewięćdziesiąt minut, wedle aktualnej wyceny <strong>wart jest więcej, niż cała drużyna Leeds razem wzięta</strong>. Niezależnie od przyczyn sensacji, dobrze się stało. I dla Leeds, i dla angielskiej piłki. Założona w <strong>1918</strong> roku drużyna z hrabstwa Yorkshire to bez wątpienia <strong>jeden z najbardziej utytułowanych angielskich klubów</strong>, spośród tych, występujących obecnie w niższych &#8211; niż Premiership &#8211; klasach rozgrywkowych. Do jego najważniejszych osiągnięć zaliczyć należy:</p>
<li>Trzy tytuły Mistrza Anglii (1969, 1974, 1992)
<li>Pięciokrotne Wicemistrzostwo Anglii (1965, 1966, 1970, 1971, 1972)
<li>Zdobycie Pucharu Anglii (1972) i trzy udziały w finale (1928, 1932, 1973)
<li>Triumf w Pucharze Ligi (1968) i jeden występ w finale (1996)
<li>Dwa zwycięstwa w Tarczy Wspólnoty (1969, 1992) i jeden finał (1974)
<p align="justify">Kibice w Polsce kojarzą zawodników w białych strojach głównie z występów na arenie międzynarodowej. O ile o zwycięskich dla Leeds finałach Pucharu UEFA (1967) i Pucharu Miast Targowych (1971) oraz porażkach w decydujących meczach Pucharu Miast Targowych (1967), Pucharu Zdobywców Pucharów (1973) i Pucharu Europy (1975), pamiętają nieliczni, o tyle pamięć o wyczynie <em>Pawi</em> z przełomu wieków pozostaje wciąż żywa. <strong>W sezonie 2000/01</strong> Leeds, zbrojny w asy pokroju <strong>Iana Harte&#8217;a</strong>, <strong>Lee Bowyera</strong>, <strong>Alana Smitha</strong> czy <strong>Marka Viduki</strong>, zapracował sobie na miano rewelacji Ligi Mistrzów. Zwycięski marsz Anglików powstrzymała dopiero w półfinałowym dwumeczu Valencia (0:0 i 0:3).</p>
<p align="center"><img src="http://i45.tinypic.com/2hg4dcj.jpg" alt="Leeds United" /></p>
<p align="justify">
<p align="Center"><em>Piłkarze Leeds na swoim stadionie przed pierwszym meczem półfinału LM</em></p>
</p>
<p align="justify">Uważni kibice na powyższym zdjęciu dostrzegą zapewne dwóch zawodników, którzy zamienili z czasem białe trykoty Leeds na czerwone koszulki Manchesteru. Chodzi o <strong>Rio Ferdinanda</strong> (stoi jako drugi od prawej), czyli podporę obecnej defensywy <em>Czerwonych Diabłów</em> oraz blondwłosego Alana Smitha (pierwszy z lewej w dolnym rzędzie), który w latach 2004-2007 zaliczył średnio udaną przygodę z drużyną Fergusona. Patrząc z perspektywy czasu na ówczesny skład drużyny, nie trudno się dziwić, że prezentowany przez nią styl gry przemawiał do wyobraźni kibiców. Także tych polskich. To wtedy w naszym kraju powstawać zaczęły strony internetowe Leeds United &#8211; <strong>kopciuszka, który zabłysnął w elitarnym towarzystwie</strong>. O istnieniu <em>Pawi</em> do dziś przypomina też fragment przyśpiewki, którą usłyszeć można w wykonaniu kibiców Lecha Poznań:</p>
<p align="center">
<p align="justify">
<blockquote>
<p align="center">Dał nam przykład Leeds United, jak zwyciężać mamy!</p>
</blockquote>
</p>
<p align="justify">Dalsze losy Leeds to <strong>pasmo coraz to większych rozczarowań</strong>. Lawinę nieszczęść wywołał sensacyjny spadek z Premiership w sezonie <strong>2003/04</strong>. Dwa lata później <em>Pawie</em> otarły się nawet o powrót o do elity (przegrany baraż o awans z Watfordem), ale w roku <strong>2007</strong> otrzymały <strong>kolejny cios</strong>. Znajdujący się w fatalnej kondycji finansowej klub, został ukarany przez angielską federację <strong>odjęciem 10 punktów</strong>, co poskutkowało <strong>relegacją do League One</strong>, czyli de facto trzeciej ligi. Ostatnie dwa sezony stały pod znakiem mozolnej odbudowy i ekonomicznej stabilizacji klubu. Początki były trudne. Kiedy na Leeds tuż po spadku do League One nałożoną kolejną karę w wysokości <strong>minus piętnastu punktów</strong>, wydawało się, że dalszy upadek jest tylko kwestią czasu. Zasłużonemu klubowi udało się jednak powstać kolan i pomimo tak dolegliwych okoliczności, wywalczyć awans do play-off o miejsce w drugiej lidze. W decydującym meczu Leeds nie sprostał jednak Doncasterowi (0:1) i zachował status III-ligowca. W poprzednim sezonie <em>Pawie</em> zajmując 5. miejsce ponownie stanęły przed szansą powrotu na drugoligowy front. Tym razem nie udało im się jednak sforsować nawet półfinałowej przeszkody (Millwall).</p>
<p align="justify">Dwukrotnie przegrane play-offy widocznie zmobilizowały ludzi Graysona. W tym sezonie od początku <strong>pewnie liderują w tabeli</strong>. Na półmetku rozgrywek Leeds ma już osiem punktów przewagi nad zajmującym drugą lokatę Norwich City. Wiele wskazuje na to, że tym razem Beckford i spółka wywalczą upragniony awans z pierwszego miejsca. Życzę Graysonowi i jego piłkarzom jak najlepiej. Jeszcze dekadę temu stadion Leeds przy <strong>Elland Road</strong> wymieniany był jednym tchem wśród najbardziej znanych angielskich obiektów. Jeśli fortuna sprzyjać będzie <em>Pawiom</em>, już w sezonie 2011/12 na boiskach Premiership może dojść do ligowego rewanżu za niedzielny mecz. Wcześniej trwać będzie przygoda zawodników Leeds z bieżącą edycją Pucharu Anglii. Udało się już im zaliczyć najtrudniejszy z możliwych testów. Ich sensacyjne osiągnięcie na Old Trafford zinterpretować można nieśmiało jako zapowiedź roku pełnego piłkarskich niespodzianek. <strong>Roku, w którym będzie się działo!</strong></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/1170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/1170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/1170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/1170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/1170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/1170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/1170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/1170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/1170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/1170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/1170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/1170/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/1170/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/1170/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=1170&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2010/01/05/bedzie-sie-dzialo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i48.tinypic.com/2419kk4.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Kibice Angoli</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i48.tinypic.com/2dvidco.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Soccer Park</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i45.tinypic.com/2hg4dcj.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Leeds United</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Au revoir Excelsior</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2009/12/09/au-revoir-excelsior/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2009/12/09/au-revoir-excelsior/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Dec 2009 15:57:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=1095</guid>
		<description><![CDATA[To już koniec, koniec, koniec, jak śpiewał Charles Aznavour w jednym ze swoich sztandarowych utworów. Po paru latach borykania się z kłopotami natury finansowej, Excelsior Mouscron znika z futbolowej mapy. Prawdopodobnie zwieńczony zwycięstwem sobotni występ na boisku outsidera z Roeselare (2:1) okaże się ostatnim w historii walońskiego klubu, w Polsce kojarzonego głównie za sprawą braci [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=1095&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><em>To już koniec, koniec, koniec</em>, jak śpiewał Charles Aznavour w jednym ze swoich sztandarowych utworów. Po paru latach borykania się z kłopotami natury finansowej, <strong>Excelsior Mouscron znika z futbolowej mapy</strong>. Prawdopodobnie zwieńczony zwycięstwem sobotni występ na boisku outsidera z Roeselare (2:1) okaże się ostatnim w historii walońskiego klubu, w Polsce kojarzonego głównie za sprawą <strong>braci Żewłakowów</strong>.</p>
<p align="justify">Poważne problemy Excelsioru zaczęły się w roku 2006, wraz ze zmianami personalnymi na najważniejszych stanowiskach. <strong>Edward van Daele</strong>, dotychczasowy prezydent, podał się wtedy do dymisji. Znalezienie następcy, zainteresowanego mało atrakcyjnym medialnie klubem okazało się kłopotliwe. Bezkrólewie trwało dwa miesiące, a klubem zarządzał w tym okresie awaryjnie <strong>Francis D&#8217;Haese</strong>. Wreszcie w styczniu 2007 roku najważniejszy stołek został obsadzony. Klub ze względów sentymentalnych przejął <strong>Philippe Dufermont</strong>, osiadły w Hiszpanii biznesmen urodzony w Mouscron. Sam usunął się jednak w cień, zarządzaniem zajął się zaś jego przyjaciel <strong>Benoît Roul</strong>. Początki były obiecujące. Zmianom na lepsze w strukturze organizacyjnej towarzyszyły sensacyjne transfery. Do gry w Mouscron udało się nowemu prezesowi nakłonić między innymi bardzo znanego w Belgii pomocnika <strong>Waltera Baseggio</strong> czy też bramkostrzelnego Chorwata <strong>Zvonimira Deranję</strong>. Przed startem sezonu 2007/08 belgijska prasa upatrywała nawet w Excelsiorze czarnego konia rozgrywek. Bańka mydlana prysła dosyć szybko. Mouscron uplasował się w belgijskiej Jupiler League dopiero na 11. miejscu. Powolna agonia zaczęła się parę miesięcy później, wraz z ujawnieniem pokaźnych długów i problemów z bieżącą płynnością. Mouscron <strong>w sezonie 2008/09 był dwukrotnie zagrożony wykluczeniem z rozgrywek</strong>. Z odsieczą pośpieszył mu Dufermont, najpierw sięgając do własnej sakiewki, następnie zaś przedstawiając belgijskiej federacji plan rozwiązania problemów z budżetem klubu.</p>
<p align="center"><img src="http://i46.tinypic.com/okq5x2.jpg" alt="Philippe Dufermont" /></p>
<p align="center"><em>Zafrasowany Philippe Dufermont to ostatnio coraz częstszy widok</em></p>
<p align="justify">W międzyczasie trwały poszukiwania sponsorów, do akcji zaangażowali się także kibice. Ich starania nie przyniosły jednak żadnego efektu. Excelsior stał się tykającą bombą zegarową. Eksplozja nastąpiła <strong>27 października</strong> bieżącego roku. Tego dnia belgijska federacja piłkarska <strong>cofnęła zespołowi licencję</strong> z powodu niezapłaconych długów. Taki sam krok podjęli także szefowie europejskiej centrali w Nyonie. Klub otrzymał możliwość odwołania się od decyzji, warunkowo mógł też dalej występować w lidze. W listopadzie Dufermont podjął się rozpaczliwej próby ratowania klubu. Nie będąc dłużej w stanie finansować go tylko z własnych środków, zwrócił się do firmy konsultingowej <strong>Capitalium Consult</strong>. Współpracując z Dufermontem i radnymi miasta Mouscron, starała się ona doprowadzić do ocalenia zespołu i odzyskania licencji. Pod koniec listopada na oficjalnej stronie klubu pojawiła się informacja, która wlała w serca sympatyków zespołu nadzieję. Fundusz inwestycyjny <strong>Andersen</strong> miał zainwestować w Excelsior 5 milionów euro, utworzyć spółkę akcyjną i przejąć klubowe aktywa, pod warunkiem zatrzymania licencji na grę w lidze belgijskiej i europejskich pucharach. Do inwestycji ostatecznie nie doszło. W piątek, <strong>4 grudnia</strong>, na internetowej witrynie Excelsioru pojawił się smutny komunikat o <strong>dobrowolnym poddaniu się likwidacji ze skutkiem natychmiastowym</strong>. W treść komunikatu wpleciono podziękowania dla prezesa Dufermonta, sztabu szkoleniowego, piłkarzy, kibiców, wolontariuszy, klubowych adwokatów i instytucji, które zaangażowały się w akcję ratowania klubu. Czytamy w nim również, że:<br />
<blockquote><p align="justify">Klub nie posiadał alternatyw wystarczająco wiarygodnych, aby sprostać wymaganiom ewentualnych inwestorów.</p>
</blockquote>
<p align="justify">Rada Nadzorcza klubu zapewniła również, że w kontekście działalności belgijskiej federacji piłkarskiej i organizacji zarządzającej pierwszą ligą belgijską, świadoma jest konsekwencji, które pociągnęło za sobą zamieszanie wokół klubu. To, czy wyniki wszystkich meczów z udziałem Excelsioru zostaną anulowane, zależy teraz od tych właśnie organów. Zgodnie z treścią komunikatu, w miniony weekend w klubie pojawił się likwidator <strong>Alain Zenner</strong>. Swoją misję określił on następująco:</p>
<blockquote><p align="justify">Moja rola może polegać na byciu mediatorem, negocjatorem, likwidatorem-ratownikiem, z całą pewnością zaś nie terminatorem. Moja działalność nie będzie się sprowadzała do zamknięcia wszystkich kurków i rozmieszczenia ładunków wybuchowych.</p>
</blockquote>
<p align="justify">Istotnie, pan Zenner współpracujący z ekspertami od spraw księgowości oraz finansów, spotkał się już między innymi z lokalnymi władzami i przedstawicielami belgijskiej federacji, w celu znalezienia optymalnego rozwiązania. Przez takowe rozumie on odpowiednią restrukturyzację aktywów Excelsioru Mouscron, tak, aby w dalszym ciągu mogły one służyć szkółce piłkarskiej <strong>Futurosport</strong> uruchomionej przez klub w roku 1997. W przyszłości być może mógłby z nich też skorzystać powstały pod innym szyldem lokalny zespół, który przystąpiłby do rozgrywek krajowych na najniższym poziomie.</p>
<p align="center"><img src="http://i50.tinypic.com/fbhqiw.jpg" alt="Le Canonnier" /></p>
<p align="center"><em>Budynek klubowy na stadionie Le Canonnier</em></p>
<p align="justify">Co dalej dziać się będzie z infrastrukturą przynależącą do Excelsioru? Tego jeszcze nie wiadomo, niemalże codziennie <a href="http://www.excelsior.be/foot200809/news/brevescom.asp">strona internetowa</a> donosi o kolejnych działaniach likwidatora. Zdaniem belgijskich mediów szansa na warunkowe rozegranie sobotniego spotkania ligowego z Lokeren są bliskie zeru. Na pożegnanie z pierwszoligowym futbolem Excelsior zaliczył serię pięciu kolejnych meczów bez porażki. W żadnym stopniu nie ukoi to jednak rozpaczy fanów. Pozostaje im żyć wspomnieniami&#8230;</p>
<p align="justify">Royal Excelsior Mouscron w Jupiler League występował <strong>nieprzerwanie od sezonu 1996/97</strong>. To właśnie jako beniaminek waloński zespół sensacyjnie uplasował się na <strong>trzecim miejscu w lidze</strong>. Blisko powtórki tego osiągnięcia zespół z Le Canonnier był jeszcze w sezonach <strong>1998/99</strong> i <strong>1999/2000</strong>, które ostatecznie kończył na czwartej pozycji. Excelsior Mouscron to także <strong>dwukrotny finalista Pucharu Belgii (2002, 2006)</strong> oraz <strong>finalista Pucharu Ligi (2000)</strong>. Dobre występy na krajowym gruncie pozwoliły mu na występy w europejskich pucharach. W roku <strong>1997</strong> po wyeliminowaniu z Pucharu UEFA Apollonu Limassol (3:0, 0:0), Belgowie odpadli z FC Metz (0:2, 1:4). W sezonie <strong>2003/04</strong> ponownie zakończyli swoją przygodę z tymi samymi rozgrywkami na drugim rywalu. Po zwycięskim dwumeczu z Fylkirem Rejkiawik (3:1, 1:1), Mouscron wyraźnie uległ Slavii Praga (2:2, 1:5).</p>
<p align="justify">Lata świetności klubu zbiegły się z występami w jego czerwono-białych barwach wspomnianych na wstępie polskich bliźniaków: <strong>Marcina i Michała Żewłakowów</strong>. Ten pierwszy w latach 1999-2005 zdobył dla zespołu z Mouscron aż <strong>75 goli</strong>, dorzucając kolejne trzy w czasie epizodycznego powrotu w sezonie 2005/06. Michał występował w zespole z prowincji Hainaut krócej, ale w latach 1999-2002 zaliczył w nim blisko sto oficjalnych występów. W Excelsiorze występowali także piłkarze bardziej znani szerszej publiczności. W roku 1997 odkryciem sezonu i najlepszym juniorem ligi belgijskiej uznano ówczesnego napastnika Mouscron. Był nim późniejszy reprezentant Belgii <strong>Emile Mpenza</strong>. Nieco później, w roku 2002, najlepszym bramkarzem Jupiler League został klubowy kolega Żewłakowów, <strong>Franky Vandendriessche</strong>. Przegląd indywidualnych osiągnięć zawodników Excelsioru zamyka korona króla strzelców, którą z aż <strong>28 trafieniami</strong> wywalczył w sezonie 2003/04 znany z występów we francuskiej Ligue1 <strong>Luigi Pieroni</strong>. Od tego czasu żaden zawodnik nie strzelił w jednym sezonie pierwszej ligi belgijskiej więcej goli. Znanych nazwisk nie brakowało także na ławce trenerskiej w Mouscron. Klub prowadzili w między innymi <strong>Georges Leekens</strong>, <strong>Hugo Broos</strong>, <strong>Lorenzo Staelens</strong>, <strong>Enzo Scifo</strong> i &#8211; ostatnio &#8211; <strong>Miroslav Djukić</strong>.</p>
<p align="center"><img src="http://i48.tinypic.com/33pfz9y.jpg" alt="Kibice Excelsioru Mouscron" /></p>
<p align="center">Na przełomie XX i XXI wieku kibice Excelsioru mieli powody do radości</p>
<p align="justify">Czy jeszcze kiedyś Le Canonnier będzie świadkiem scen takich jak ta powyżej? Jeśli tak, najpewniej trzeba będzie na to trochę poczekać. Podobny los spotykał już znane belgijskie kluby, takie jak <strong>KV Mechelen</strong> czy też <strong>Eendracht Aalst</strong>. Pierwszy po odrodzeniu gra dzisiaj powtórnie w Jupiler League, drugi tuła się pod nieco zmienioną nazwą po niższych ligach. Którą drogą podąży futbol w Mouscron? W nadziei, że tą pierwszą, mówię Excelsiorowi i jego fanom <em>Au revoir</em>. Do zobaczenia.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/1095/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/1095/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/1095/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/1095/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/1095/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/1095/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/1095/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/1095/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/1095/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/1095/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/1095/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/1095/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/1095/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/1095/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=1095&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2009/12/09/au-revoir-excelsior/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i46.tinypic.com/okq5x2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Philippe Dufermont</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i50.tinypic.com/fbhqiw.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Le Canonnier</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i48.tinypic.com/33pfz9y.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Kibice Excelsioru Mouscron</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Hekatomba</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2009/11/24/hekatomba/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2009/11/24/hekatomba/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 11:21:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=1022</guid>
		<description><![CDATA[Hetakombą pierwotnie nazywano ofiarę ze stu wołów składaną bogom, a w szczególności Zeusowi. Z czasem zaczęto tego terminu używać także w mowie potocznej, do określania jednoczesnej zagłady wielu istnień. Słowem tym posłużyły się także wczoraj niektóre dzienniki francuskie, aby w odpowiednio dosadny sposób oddać wyniki VII rundy Pucharu Francji. Całkiem słusznie. Puchar Tysiąca Drużyn w [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=1022&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><strong>Hetakombą</strong> pierwotnie nazywano ofiarę ze stu wołów składaną bogom, a w szczególności Zeusowi. Z czasem zaczęto tego terminu używać także w mowie potocznej, do określania jednoczesnej zagłady wielu istnień. Słowem tym posłużyły się także wczoraj niektóre dzienniki francuskie, aby w odpowiednio dosadny sposób oddać wyniki VII rundy Pucharu Francji. Całkiem słusznie. <em>Puchar Tysiąca Drużyn</em> w miniony weekend ponownie pokazał swoje prawdziwe, jakże piękne, oblicze. Grę na pierwszym swoim występie w tych rozgrywkach <strong>zakończyło aż siedem drużyn z Ligue2</strong>. Wyższość amatorów uznać musiało również pięć ekip z National, czyli francuskiej trzeciej ligi.</p>
<p align="justify">Sprawcą największej sensacji stał się piątoligowiec z <strong>Concarneau</strong>, który odprawił siedmiokrotnego mistrza Francji &#8211; <strong>FC Nantes</strong> &#8211; zwyciężając w pełni zasłużenie aż 3:0! W spotkaniu dwóch bretońskich ekip, profesjonaliści zaprezentowali się żenująco. To kolejny prztyczek w nos polskiego właściciela drużyny, <strong>Waldemara Kity, który sukcesywnie prowadzi klub do upadku</strong>. Polak z każdym dniem umacnia swoją pozycję na czele listy najbardziej znienawidzonych przez lokalnych fanów prezydentów w historii klubu. Kompromitacja w Coupe de France jest logicznym następstwem tragicznego zarządzania zespołem, ogromu nietrafionych decyzji personalnych i atmosfery ogólnej stęchlizny, którą polski biznesmen wytwarza wokół zasłużonego dla francuskiej piłki klubu. Fani zespołu od blisko roku manifestują swoje niezadowolenie i życzą Kicie rychłego opuszczenia stanowiska. Autor niniejszego bloga, który sam od wielu lat odczuwa silną więź emocjonalną z nantejskim klubem, w pełni popiera ten postulat i odwołując się do słów Kmicica apeluje: <strong>Kończ Waść, wstydu oszczędź!</strong></p>
<p align="center"><img src="http://i46.tinypic.com/35bypw6.jpg" alt="Waldemar Kita" /></p>
<p align="center"><em>Prezydent Kanarków nie cieszy się w Nantes sympatią</em></p>
<p align="justify">Tymczasem w Concarneau zapanowała ogromna radość. Niespełna 20-tysięczne miasteczko znowu przewinęło się przez wszystkie sportowe serwisy w kraju. Do tej pory usłyszeć o nim można było niemalże jedynie za sprawą byłego reprezentanta Francji, <strong>Stéphane&#8217;a Guivarc&#8217;ha</strong>. Były napastnik En Avant Guingamp, AJ Auxerre czy Glasgow Rangers, przyszedł na świat właśnie w tym urokliwym nadmorskim miasteczku. Zaskakujący triumf z Nantes dał podopiecznym <strong>Nicolasa Cloareca</strong> awans do VIII rundy. O tym, że stać ich na wiele przekonał już ubiegły sezon, w którym amatorzy z Bretanii zatrzymali się dopiero w 1/32 finału (IX runda) na Lyonie, przegrywając u siebie 0:6. W tym sezonie marzy im się dotarcie jeszcze dalej. Cloarec to mimo zaledwie 32 lat bardzo obiecujący trener. Ten były gracz Lorient i Caen (łącznie ma na koncie 32 występy w Ligue1) w wieku 27 lat postanowił skończyć z wielką piłką i powrócił do swojego rodzinnego Concarneau. Po trzech latach spędzonych tam na boisku, przejął schedę po <strong>Serge&#8217;u Le Dizecie</strong>, notabene byłym piłkarzu i trenerze&#8230; Nantes. Cloarec twardo stąpa po ziemi. Wygraną z faworytem przypisał w znacznym stopniu nierównej murawie, która zniwelowała poziom umiejętności pomiędzy drużynami. Porównując tak diametralnie odmienne od siebie Concarneau i Nantes, należy zwrócić uwagę na jeden interesujący fakt. L&#8217;Union Sportive Concarnoise to klub założony w już w <strong>1911</strong> roku, a zatem <strong>starszy od FC Nantes</strong> o bagatela 32 lata. Od momentu powstania Concarneau ani razu nie dochrapało się statusu klubu profesjonalnego i nie odnotowało też żadnego większego sukcesu. Być może Cloarec i jego ludzie rozpoczęli właśnie zapisywanie najwspanialszej karty w historii klubu&#8230;</p>
<p align="center"><img src="//i47.tinypic.com/6hi4na.jpg" alt="Marina w Concarneau" /></p>
<p align="center"><em>Concarneau kusi turystów swym położeniem i efektowną mariną</em></p>
<p align="justify">Na całej linii zawiodło nie tylko Nantes. Solidną porcję konsternacji przemieszanej ze wstydem zafundował swoim sympatykom inny faworyt do awansu do Ligue1 &#8211; <strong>Le Havre</strong>. Najstarszy francuski klub przegrał u siebie 0:1 z piątoligowym <strong>Avion</strong> (ciekawostka: <em>avion</em> to po francusku samolot). Polityka amatorskiego klubu z Avion opiera się od lat na ściąganiu zawodników z głębokich rezerw Lille i Lens oraz szkoleniu młodzieży. Najbardziej spektakularnym jej owocem były do tej pory: awans do 1/32 finału Pucharu Francji w sezonie 2007/08 oraz ćwierćfinał Coupe Gambardella (najsłynniejsze rozgrywki dla młodzieżowców) dwa lata wcześniej. Z pogromcą Hawru wiąże się <strong>polski akcent</strong>. Niewielki Avion leży w regionie Nord-Pas-de-Calais, jednym z największych skupisk polonii w Europie Zachodniej. To efekt emigracji Polaków na początku XX wieku. Trudnili się oni głównie górnictwem i swego czasu stanowili 70% zatrudnionych w tym zawodzie we Francji. Pozostałością po polskich emigrantach są nazwiska. W CS Avion jest ich pod dostatkiem. Trenerem drużyny jest <strong>Reynald Dabrowski</strong>, w linii pomocy występuje <strong>Toni Kociszewski</strong>, zaś za bank informacji i klubowe finanse odpowiada <strong>Philippe Pachurka</strong>. Jeszcze do niedawna w kadrze byli także obrońca <strong>Jérémy Posluszny</strong> i napastnik <strong>Olivier Bogaczyk</strong>. Do momentu przystąpienia do rywalizacji AJ Auxerre, jest to chyba najbardziej <em>polski</em> zespół w stawce uczestników. Chociażby z tego względu warto trzymać za niego kciuki w nadziei, że będą w stanie jeszcze nie raz wzlecieć (nomen omen) na wyżyny.</P></p>
<p align="center"><img src="http://i49.tinypic.com/167mo83.jpg" alt="CS Avion" /></p>
<p align="center"><em>Club Sportif Avionnais ma swoje pięć minut</em></p>
<p align="justify">W innym z meczów autorem niemałej sensacji stał się <strong>Olympique Saumur</strong>. Na jego kameralnym stadionie z pucharu odpadł drugoligowiec z <strong>Châteauroux</strong> (3:1). Saumur na co dzień występuje w piątej lidze (CFA2), choć latem uzyskał promocję do wyższej ligi. W ostateczności nie spełnił on jednak restrykcyjnych wymogów francuskiej federacji i został pozbawiony awansu. Podobnie jak Concarneau i Avion, Saumur zna już smak pucharowych zwycięstw. W 2005 roku piłkarze z miasta słynącego z jednego z zamków nad Loarą przedarli się aż do 1/16 finału. W obecnym zespole ostało się nawet pięciu zawodników, którzy występowali w Saumur również przed czterema laty. Trener <strong>Patrice Sauvaget</strong> po końcowym gwizdku zdradził mediom, że wraz ze swoim sztabem długo rozpracowywał rywala. Teraz marzy mu się awans przynajmniej do 1/32 finału i mecz z którymś z zespołów Ligue1. Nic w tym dziwnego, taki pojedynek byłby najpewniej emitowany w telewizji, a wpływy z tego tytułu znacznie wzmocniłyby klubową kasę. Doświadczył tego chociażby inny piątoligowiec <strong>USJA Carquefou</strong>, który w sezonie 2007/08 <strong>zawładnął sercami Francuzów</strong> zwycięstwami nad zespołami z Ligue1 i Ligue2 (między innymi Marsylią) i awansem do ćwierćfinału. W bieżącej edycji Carquefou zostało już wyeliminowane przez&#8230; Saumur. W północno-zachodniej Francji to zespół Sauvageta wyrasta teraz obok Concarneau na największą nadzieję miłośników maluczkich.</p>
<p align="justify">Do innych zaskakujących rozstrzygnięć doszło na stadionach czwartoligowych <strong>Marignane</strong> i <strong>Yzeure</strong>, które rozprawiły się odpowiednio z <strong>Bastią</strong> i <strong>Clermont</strong>. Pulę wyrzuconych za burtę drugoligowców uzupełniają beniaminek <strong>Arles/Avignon</strong> (porażka z trzecioligowym <strong>Luzenac</strong>) i <strong>Istres</strong>, pokonane przez inny zespół Ligue2 &#8211; <strong>Nîmes</strong>. Spośród pięciu wyeliminowanych trzecioligowców tylko dwa mierzyły się z zespołami z niższych lig. Outsider z <strong>Moulins</strong> nie sprostał na wyjeździe grającemu dwie klasy niżej <strong>Cholet</strong>, zaś baskijskie Bayonne sprawiło swoim kibicom ogromny zawód przegrywając w Langwedocji z siódmoligowym <strong>Lattes</strong> (0:1). Jak co roku cała Francja śledziła też bacznie <strong>poczynania drużyn z departamentów i terytoriów zamorskich</strong> (tzw. DOM-TOM), które dołączają do gry w VII rundzie. Mecze z ich udziałem, niezależnie od miejsca ich rozgrywania, wiążą się oczywiście z tysiącami kilometrów pokonywanymi przez którąś z drużyn. W tym roku, w VII rundzie z szóstki ekip z DOM-TOM poszczęściło się tylko <strong>Excelsiorowi Saint Joseph</strong> z wyspy Réunion, który na swoim afrykańskim obiekcie udowodnił wyższość nad kontynentalnym czwartoligowcem z Quimper (1:0). Swój udział na tym etapie zakończyli natomiast przedstawiciele Gujany Francuskiej, Gwadelupy, Martyniki, Nowej Kaledonii i Polinezji Francuskiej. Excelsior, który swojego rywala w VIII rundzie pozna już dzisiaj, spróbuje podążyć w ślady zespołu <strong>Geldar Kourou</strong> z Gujany Francuskiej. Gujańczycy dotarli dotąd najdalej ze wszystkich zespołów z DOM-TOM w całej historii rozgrywek. Ich przygoda z Coupe de France w sezonie 1988/89 zakończyła się na 1/16 finału i wyraźnie przegranym dwumeczu z FC Nantes (0:3, 0:8). </p>
<p align="center"><img src="http://i49.tinypic.com/27xdqnr.jpg" alt="Gracze Excelsioru" /></p>
<p align="center"><em>Ogromna radość piłkarzy Excelsioru Saint Joseph</em></p>
<p align="justify">Zespoły marzące o występie w wielkim finale na Stade de France muszą jeszcze pokonać sześć przeszkód. Najbliższa z nich &#8211; VIII runda &#8211; rozegrana zostanie w dniach 12-13 grudnia. <strong>Zkontry</strong> nie odmówi sobie przyjemności ich monitorowania, a następnie napomknięcia Wam o co ciekawszych wynikach. Na pucharowym ołtarzu złożony zostanie z pewnością jeszcze niejeden faworyt.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/1022/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/1022/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/1022/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/1022/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/1022/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/1022/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/1022/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/1022/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/1022/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/1022/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/1022/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/1022/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/1022/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/1022/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=1022&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2009/11/24/hekatomba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i46.tinypic.com/35bypw6.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Waldemar Kita</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i49.tinypic.com/167mo83.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">CS Avion</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i49.tinypic.com/27xdqnr.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Gracze Excelsioru</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Viva Unión San Felipe!</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2009/11/13/viva-union-san-felipe/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2009/11/13/viva-union-san-felipe/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Nov 2009 20:06:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=958</guid>
		<description><![CDATA[Nie tak dawno pisałem o drużynie Sportu Huancayo, która zwyciężając w Copa Perú uzyskała przepustkę do pierwszej ligi swojego kraju. Nie umniejszając nic drużynie z gór, należy przypomnieć, że potykała się ona wyłącznie z drużynami z mniej lub bardziej głębokiego zaplecza peruwiańskiej elity. Tymczasem w sąsiednim Chile trwa pucharowy sen drugoligowego Uniónu San Felipe. Piłkarze [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=958&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Nie tak dawno <a href="http://zkontry.wordpress.com/2009/10/27/moc-przyszla-z-gor/">pisałem o drużynie Sportu Huancayo</a>, która zwyciężając w Copa Perú uzyskała przepustkę do pierwszej ligi swojego kraju. Nie umniejszając nic drużynie z gór, należy przypomnieć, że potykała się ona wyłącznie z drużynami z mniej lub bardziej głębokiego zaplecza peruwiańskiej elity. Tymczasem w sąsiednim Chile trwa <strong>pucharowy sen drugoligowego Uniónu San Felipe</strong>. Piłkarze ze stanu Valparaíso, nad którym góruje potężna Aconcagua (najwyższy szczyt obydwu Ameryk), awansowali właśnie do finału najbardziej prestiżowych rozgrywek pucharowych w swoim kraju &#8211; Copa Chile. Uczynili to w imponującym stylu, <strong>eliminując po drodze czterech pierwszoligowców</strong>.</p>
<p align="center"><img src="http://i34.tinypic.com/344rxat.jpg" alt="San Felipe" /></p>
<p align="center"><em>Na pierwszym planie Dolina Aconcagui wraz z San Felipe, w tle Andy</em></p>
<p align="justify">Na wstępie zaznaczyć trzeba, że Unión San Felipe nie jest drużyną anonimową w chilijskim futbolu. Zdążył się on już zapisać złotymi zgłoskami w annałach rodzimej piłki nożnej, zostając <strong>pierwszym i jedynym po dziś dzień zespołem</strong>, który w dwóch następujących po sobie latach zwyciężył zarówno w II, jak I lidze chilijskiej (jako beniaminek). Miało to miejsce w latach 1970-71. Sensacyjnie wywalczone wtedy mistrzostwo kraju jest jedyną zdobyczą w 53-letniej historii klubu, który dzięki swojemu wyczynowi miał okazję wystąpić raz w Copa Libertadores. Gracze <em>Uni-Uni</em>, jak nazywany jest klub z San Felipe, rozpoczęli fazę grupową od efektownej wygranej w bratobójczym pojedynku z Universidad de Chile (3:2). Jak się później okazało, była to jedyna wygrana Uniónu w tych prestiżowych rozgrywkach. Spektakularny sukces z początku siedemdziesiątych poszedł jednak szybko w niepamięć. Unión San Felipe już w 1974 spadł z chilijskiej Primera Division i od tego czasu balansował głównie pomiędzy pierwszą a drugą ligą. Ostatnie lata były dla <em>Aconcagüinos</em> (takim mianem określa się piłkarzy zespołu) wyjątkowo chude &#8211; od roku 2005 nie udawało im się powrócić w szeregi najlepszych. Dopiero <strong>obecny sezon okazał się przełomowy</strong>, nie tylko ze względu na doskonałe wyniki w krajowym pucharze. Klub zarządzany przez Argentyńczyka <strong>Raúla Delgado</strong> przypieczętował w październiku <strong>wicemistrzostwo II ligi</strong>, a co za tym idzie uzyskał promocję do pierwszej ligi. Co ciekawe, trenerem Uniónu jest rodak Delgado (<strong>Roberto Mariani</strong>), a w kadrze figuruje aż pięciu zawodników z kraju tanga. Argentyńsko-chilijska mieszanka okazała się wybuchowa. Możemy sie o tym przekonać oglądając kompilację akcji, którą klubowy kanał na YouTube zaprezentował po zakończeniu niezwykle udanych rozgrywek ligowych:</p>
<p align="center"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://zkontry.wordpress.com/2009/11/13/viva-union-san-felipe/"><img src="http://img.youtube.com/vi/w6VTtLF09iY/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
</p>
<p align="justify">Jeszcze więcej splendoru dostarczyło piłkarzom Uniónu pokonywanie kolejnych szczebli w krajowym pucharze. Zanim jednak cały kraj zaczął śledzić brawurową drogę <em>Aconcagüinos</em> do finału, zespół z San Felipe uporał się w 1/32 finału z trzecioligowym <strong>Deportes Peñalolén</strong>. Awans rodził się w bólach, lecz na kameralnym obiekcie przeciwnika podopieczni Marianiego ostatecznie zwyciężyli:</p>
<p align="center"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://zkontry.wordpress.com/2009/11/13/viva-union-san-felipe/"><img src="http://img.youtube.com/vi/XbPKs5Or7tM/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p align="justify">Skala trudności stopniowo rosła. W 1/16 finału do San Felipe przyjechał pierwszoligowy <strong>O&#8217;Higgins Rancagua</strong>. Dramaturgii wydarzeniu dodała awaria oświetlenia, do której doszło przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Na szczęście organizatorzy usunęli ją na czas i obydwie jedenastki wybiegły na murawę. Pierwsze pół godziny meczu było wyrównane. Potem lekką przewagę zaczęli sobie budować piłkarze Uniónu. Wreszcie, w 40. minucie spotkania pomocnik gospodarzy <strong>Daniel Aráoz</strong> otworzył wynik strzałem z rzutu wolnego:</p>
<p align="center"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://zkontry.wordpress.com/2009/11/13/viva-union-san-felipe/"><img src="http://img.youtube.com/vi/3WT8y5GwhHQ/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p align="justify">Radość miejscowych trwała niecałe 120 sekund. Przyjezdni błyskawicznie doprowadzili do wyrównania za sprawą obrońcy <strong>Santiago Gentilettiego</strong>. Zespoły schodziły do szatni z wynikiem 1:1. Drugie 45 minut rozpoczęło się od mocnego uderzenia ekipy z San Felipe. Napastnik <em>Uni-Uni</em> <strong>Ángel Vildozo</strong> wykorzystał dokładne podanie <strong>Juana Tolozy</strong> i wyprowadził drugoligowca na prowadzenie. Pomimo wysiłków wyżej notowanego rywala, wynik nie uległ już zmianie i do dalszych gier awansował zespół z Doliny Aconcagui.</p>
<p align="justify">Blisko miesiąc później, Unión San Felipe rywalizował u siebie o ćwierćfinał z kolejnym przedstawicielem chilijskiej Primera Division, stołecznym <strong>Uniónem Española</strong>. Zawody rozegrano 13 października, w bardzo sprzyjającym dla gospodarzy momencie. Goście od początku września znajdowali się w fatalnej formie, nie wygrali ośmiu kolejnych spotkań i u podnóża Andów nie udało im się wyrwać z impasu. W obecności 3.000 widzów zgromadzonych na stadionie w San Felipe, w starciu dwóch klubów o identycznej nazwie, lepszy okazał się ten ze stanu Valparaíso. Jedynego gola strzelił w 28. minucie jeden z ojców wcześniejszych zwycięstw pucharowych, Daniel Aráoz. Tym samym <em>Aconcagüinos</em> znaleźli się w finałowej ósemce Copa Chile. Los nie był dla nich łaskawy i w półfinale na stadion miejski w San Felipe przyjechać miało <strong>słynne Colo Colo</strong>, od wielu lat najlepiej rozpoznawalny na świecie chilijski klub.</p>
<p align="justify">Lokalna społeczność oszalała, a bilety rozeszły się na pniu, było ich zresztą niewiele &#8211; dla bezpieczeństwa postanowiono zmniejszyć pojemność stadionu. Na mecz z <strong>24-krotnym mistrzem Chile</strong> na Estadio Municipal de San Felipe rozprowadzono około sześciu tysięcy biletów. Przed ćwierćfinałem trener Mariani był optymistą, co nie przeszkadzało mu&#8230; narzekać na chilijską federację. Unión starał się przełożyć mecz, który wyznaczono na 22 października. Ledwie cztery dni wcześniej Mariani i jego ludzie wrócili z ciężkiego wyjazdu do Coquimbo, zaś trzy dni po meczu z Colo Colo mieli rozegrać przedostatnią kolejkę ligi, w której zaciekle rywalizowali o awans z zespołami Santiago Wanderers i San Luis Quillota. Koniec końców do meczu doszło w zaplanowanym terminie. Kiedy w 33. minucie 20-letni <strong>Charles Aránguiz</strong> wyprowadził w pełni zasłużenie Colo Colo na prowadzenie, wydawało się, że kolejne gole dla faworyta są tylko kwestią czasu. W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Utytułowany klub ze stolicy kontrolował przebieg meczu i skutecznie rozbijał kontry drugoligowców. Często owo rozbijanie odbywało się w sposób wielce dosłowny. Agresywne wejścia gości zostały w drugiej połowie wynagrodzone trzema żółtymi kartkami. Gospodarze nie pozostali dłużni i zapracowali sobie na tyle samo kartoników. Sytuację diametralnie odmienił właśnie faul. Dopuścił się go we własnym polu karnym obrońca gości <strong>Enzo Vargas</strong>. Jedenastkę na gola zamienił Ángel Vildozo. Była 84. minuta meczu. Niespełna 240 sekund później Vildozo otrzymał szansę przedostania się na pierwsze strony sportowych gazet w całym kraju. Po faulu na defensorze <em>Uni-Uni</em>, <strong>Estebanie Carvajalu</strong>, arbiter <strong>Jorge Osorio</strong> ponownie wskazał na <em>wapno</em>. Tym razem górą był jednak bramkarz Colo Colo, <strong>Francisco Prieto</strong>. Była to ostatnia sytuacja bramkowa. W Copa Chile nie gra się dogrywek, dlatego zwycięzcę wyłonić miały rzuty karne. Potrzebne było siedem serii:</p>
<p align="center"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://zkontry.wordpress.com/2009/11/13/viva-union-san-felipe/"><img src="http://img.youtube.com/vi/BYZ6k9qcSic/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p align="justify">Napięcia nie wytrzymał dziewiętnastoletni napastnik Colo Colo, <strong>Esteban Pavez</strong>. Sensacja stała się faktem, a Unión San Felipe utorował sobie drogę do półfinału. Czekał w nim <strong>Universidad de Concepción</strong>, kolejna z uznanych marek chilijskiego futbolu i jeden z głównych kandydatów do mistrzostwa kraju. Do meczu doszło w tym tygodniu, w nocy ze środy na czwartek polskiego czasu. <strong>Niemożliwe ponownie okazało się możliwym</strong>. Pełen pasji Dawid pokonał statycznego Goliata. <em>Aconcagüinos</em> od pierwszej minuty wykazywali większą ochotę do gry, za co zostali nagrodzeni pięknymi golami Estebana Carvajala (40&#8242;) i <strong>Jonathana Domíngueza</strong> (87&#8242;). Tego dnia serwisy sportowe chilijskich stacji telewizyjnych rozpoczynały się mniej więcej tak:</p>
<p align="center"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://zkontry.wordpress.com/2009/11/13/viva-union-san-felipe/"><img src="http://img.youtube.com/vi/Sb62i-oaIYI/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p align="justify">Co dalej? <strong>W najbliższą niedzielę</strong> Unión San Felipe <strong>zmierzy się w finale Pucharu Chile</strong> z pierwszoligowym Municipalem Iquique i&#8230; wydaje się być faworytem! Po pierwsze, najbliżsi rywale <em>Uni-Uni</em> status drużyny występującej w najwyższej klasie rozgrywkowej zachowują już jedynie pro forma, bowiem w Primera Division zajęli oni ostatnie miejsce i w przyszłym sezonie zamienią się z <em>Aconcagüinos</em> miejscami. Po drugie, mecz finałowy zostanie rozegrany w Valparaíso, będącym stolicą stanu o takiej samej nazwie, w obrębie którego leży San Felipe. Unión będzie miał więc nieformalną przewagę własnego boiska. Wreszcie po trzecie, <em>Jasnoniebieskie Smoki</em> z Iquique dotarły do finału wyrzucając za burtę zaledwie jednego pierwszoligowca (po rzutach karnych) i męcząc się niemiłosiernie z dwoma drugoligowcami (wygrana jedną bramką i awans po serii jedenastek). Przed piłkarzami Marianiego otwiera się <strong>możliwość nawiązania do największego sukcesu w historii klubu</strong>, od którego upłynęło już bagatela 40 lat! Zwycięstwo w Copa Chile otworzyłoby też piłkarzom Uniónu wrota <strong>Copa Sudamericana</strong>, drugich co do ważności rozgrywek klubowych kontynentu. Sam Mariani jest coraz częściej wymieniany w Chile w nawiązaniu do sukcesu swojego rodaka, <strong>Marcelo Bielsy</strong>. Ten ostatni awansował z chilijską reprezentacją na przyszłoroczny mundial. Jeśli trener Uniónu San Felipe wzniesie w najbliższy weekend cenne trofeum, z pewnością estyma, którą cieszą się w Chile argentyńscy szkoleniowcy dodatkowo wzrośnie. </p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/958/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/958/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/958/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/958/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/958/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/958/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/958/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/958/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/958/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/958/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/958/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/958/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/958/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/958/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=958&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2009/11/13/viva-union-san-felipe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i34.tinypic.com/344rxat.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">San Felipe</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Fiasko pucharu wyzwoliciela</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2009/11/04/fiasko-pucharu-wyzwoliciela/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2009/11/04/fiasko-pucharu-wyzwoliciela/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 12:46:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=903</guid>
		<description><![CDATA[Odwołanie kolejnej edycji europejskich czy też południowoamerykańskich rozgrywek międzypaństwowych o trzydziestoletniej historii, odbiłoby się głośnym echem w sportowych serwisach na całym globie. W przypadku Afryki, która traktowana jest wciąż jako peryferia wielkiej piłki, takie wydarzenie przechodzi niezauważone. Najlepszym tego przykładem jest reakcja &#8211; a w zasadzie jej brak &#8211; na przełożenie Pucharu Amílcara Cabrala, którego [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=903&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Odwołanie kolejnej edycji europejskich czy też południowoamerykańskich rozgrywek międzypaństwowych o trzydziestoletniej historii, odbiłoby się głośnym echem w sportowych serwisach na całym globie. W przypadku Afryki, która traktowana jest wciąż jako peryferia wielkiej piłki, takie wydarzenie przechodzi niezauważone. Najlepszym tego przykładem jest reakcja &#8211; a w zasadzie jej brak &#8211; na przełożenie <strong>Pucharu Amílcara Cabrala</strong>, którego już dwudziesta odsłona miała wystartować przedwczoraj w Mauretanii. I nie wystartowała. Gospodarze postanowili ją przełożyć na marzec przyszłego roku. To kolejny cios dla turnieju, którego prestiż w ostatniej dekadzie drastycznie zmalał.</p>
<p align="justify">Po raz pierwszy zawody te rozegrano w <strong>1979</strong> roku, sześć lat po śmierci człowieka, którego pamięci zostały zadedykowane. A była to postać nietuzinkowa, ciesząca się do dziś wyjątkowym szacunkiem mieszkańców Afryki Zachodniej. Amílcar Cabral, urodzony w <strong>1924</strong> roku w Gwinei Portugalskiej (dzisiejsza <strong>Gwinea-Bissau</strong>), wsławił się walką o wyzwolenie tego kraju spod jarzma reżimu Salazara. Działalność wyzwoleńczą prowadził również na <strong>Wyspach Zielonego Przylądka</strong>, zaś przez pewien czas był członkiem Ruchu na Rzecz Wyzwolenia Angoli. Uznanie na Czarnym Lądzie zdobył jednak sterując założoną wespół z bratem i trzema innymi działaczami Afrykańską Partią Na Rzecz Wyzwolenia Zielonego Przylądka i Gwinei (PAIGC). Dzięki przychylności ówczesnego prezydenta Ghany, <strong>Kwame Nkrumaha</strong>, Cabral ćwiczył na terytorium tego państwa swoją guerillę, którą następnie posłał w bój przeciwko Portugalczykom. Z sukcesami. Pod koniec lat 60. partia braci Cabral kontrolowała już większą część Gwinei Portugalskiej. Kiedy Amílcar przygotowywał się do budowy niepodległego państwa, <strong>został 20 stycznia 1973 roku zastrzelony</strong> przez portugalskich agentów w siedzibie swojej partii. Nie zahamowało to dążeń niepodległościowych. Rok później w Portugalii doszło do Rewolucji Goździków. PAIGC uzyskała tymczasem 90% głosów w demokratycznych wyborach. Brata Amílcara, <strong>Luísa Cabrala</strong>, obwołano wkrótce pierwszym prezydentem niepodległej Gwinei-Bissau.</p>
<p align="center"><img src="http://i35.tinypic.com/dym4qg.png" alt="Amílcar Cabral" /></p>
<p align="center"><em>Amílcar Cabral poświęcił swe życie walce o niepodległość</em></p>
<p align="justify">Ruchy wyzwoleńcze w Afryce połowy XX wieku przywodzą na myśl wiele nazwisk. Panafrykanizm utożsamiany jest głównie z przytoczonym wcześniej Nkrumahem, <strong>Juliusem Nyerere</strong>, <strong>Hajle Selasje</strong>, <strong>Patrice Lumumbą</strong> czy <strong>Ahmedem Sékou Touré</strong>. Cabral i rola, jaką odegrał, poza kontynentem afrykańskim wydają się być nieco deprecjonowane. Podczas gdy niektórzy Europejczycy zarzucają mu dryf w stronę marksizmu, w Afryce Zachodniej pamięć o Amílcarze Cabralu, jednym z ojców niepodległości całego kontynentu, jest wciąż żywa. Jego imię nosi największe lotnisko Republiki Zielonego Przylądka. W dowód wdzięczności za jego czyny, powołano też do życia wspomniany turniej piłkarski dla państw Afryki Zachodniej. Niestety, odchodzi on powoli w zapomnienie&#8230;</p>
<p align="justify">Pierwsza edycja rozegrana została oczywiście w Gwinei-Bissau i zakończyła się triumfem <strong>Senegalu</strong>, który w finałowym pokonał <strong>Mali</strong> 1:0. Gospodarze zajęli czwarte miejsce, przegrywając po karnych z <strong>Gwineą</strong>. W turnieju wzięło udział siedem drużyn. Oprócz wyżej wymienionych zespołów także: <strong>Gambia</strong>, <strong>Mauretania</strong> i <strong>Republika Zielonego Przylądka</strong>. Przez dziesięć lat, do roku 1989, turniej rozgrywano rokrocznie. Do tego czasu w rolę gospodarza wcieliło się już osiem różnych krajów. W roku 1983 swój debiut zaliczyła reprezentacja <strong>Sierra Leone</strong>. Na przełomie lat 80. i 90. zdecydowano się na zmianę częstotliwości rywalizacji. Począwszy od turnieju w Mali w 1989 roku, zwycięzcę Pucharu Amílcara Cabrala świat poznawał raz na dwa lata. W takiej formie rozgrywki przetrwały osiem lat. Silne opady deszczu utrudniające remont stadionu narodowego w Republice Zielonego Przylądka spowodowały przełożenie startu szesnastej edycji z listopada 1999 roku na maj roku następnego. Żeby nadrobić stracony czas, puchar &#8211; który zyskał sobie miano <strong>nieformalnych mistrzostw Afryki Zachodniej</strong> &#8211; odbył się także w 2001 roku.</p>
<p align="justify">W międzyczasie ranga turnieju systematycznie się obniżała. O ile słabsze piłkarsko kraje regionu mobilizowały najlepszych zawodników do gry, o tyle Malijczycy posyłali w bój wielu anonimowych graczy, Senegal zaś w 2001 roku wystawił do gry reprezentację do lat 23. To wszystko, w połączeniu z kłopotami finansowymi afrykańskich federacji, spowodowało poważne zakłócenia ciągłości turnieju. Przez cztery lata kibice z zachodu Afryki pozbawieni byli rywalizacji, do której przywykli. Puchar Amílcara Cabrala wrócił na piłkarską mapę w roku 2005, kadry poszczególnych państw były jednak oparte na piłkarzach krajowych. Mali przysłało zespół oficjalne tytułowany Mali B, Senegal powtórzył manewr z wystawieniem młodzieżowców, podobny wybieg zastosowała też Gambia &#8211; mecze tych drużyn były tym samym traktowane jak nieoficjalne i nie uwzględniano ich w rankingu FIFA. Nawet Gwinea &#8211; gospodarz i późniejszy triumfator, zdecydował się na oparcie zespołu na zawodnikach rodzimych klubów. Mało tego, w zawodach partycypowało zaledwie sześć drużyn.</p>
<p align="center"><img src="http://i35.tinypic.com/afcwwl.jpg" alt="Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka" /></p>
<p align="center"><em>Republika Zielonego Przylądka wycofała się z gry w pucharze w 2005 roku</em></p>
<p align="justify">Dwa lata później, w Gwinei-Bissau, było już lepiej &#8211; zgłosił się komplet ośmiu reprezentacji. Na parę dni przed pierwszym meczem z gry wycofała się co prawda Mauretania, przyczyniając się do kolejnego chaosu organizacyjnego, ale puchar rozegrano. Drugiego listopada bieżącego roku, trzydzieści lat od rozegrania pierwszej edycji, ruszyć miała dwudziesta odsłona turnieju. Swój akces ponownie zapowiedziało wszystkie osiem drużyn. Wśród faworytów tradycyjnie wymieniano najczęstszych triumfatorów: Senegal (8 zwycięstw), Gwineę (5) i Mali (3) &#8211; oprócz tych trzech państw po końcowy sukces sięgały jeszcze Sierra Leone (2) i Republika Zielonego Przylądka (1). Niestety, sprawca zamieszania sprzed dwóch lat i organizator tegorocznego turnieju &#8211; Mauretania &#8211; tłumacząc się problemami natury organizacyjnej, przełożył turniej na marzec 2010. Prawdopodobnie prędzej czy później jedenastki krajów Afryki Zachodniej znowu staną w szranki w Pucharze Amílcara Cabrala. Szkoda tylko, że <strong>pierwotny czar tych zawodów odszedł do lamusa</strong>, a desygnowane do walki na murawie drużyny są pozbawione największych gwiazd. W dobie skomercjalizowanego futbolu reprezentacje traktowane są przez kluby jako zło konieczne. Biedne afrykańskie federacje nie stać na opłacenie ubezpieczenia swoich perełek biegających po europejskich boiskach. Tym bardziej, że nie chodzi przecież o Puchar Narodów Afryki a turniej, który <strong>traktowany jest coraz bardziej po macoszemu</strong>. Pozostaje jedynie żałować, że w takim właśnie kontekście funkcjonuje w futbolowym świecie nazwisko Amílcara Cabrala, człowieka, dzięki któremu mecze reprezentacji Republiki Zielonego Przylądka i Gwinei-Bissau nie są dziś pojedynkami portugalskich kolonii. Na jakże innym poziomie funkcjonuje w Ameryce Południowej klubowy <strong>Puchar Wyzwolicieli</strong>, czyli Copa Libertadores.</p>
<p align="center"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://zkontry.wordpress.com/2009/11/04/fiasko-pucharu-wyzwoliciela/"><img src="http://img.youtube.com/vi/s40xBZkRJRw/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p align="center"><em>Na należyty hołd Cabral liczyć może ze strony afrykańskich artystów</em></p>
<p><!-- 4ce4e28d44b125df4e019551d7fcd531 --></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/903/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/903/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/903/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/903/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/903/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/903/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/903/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/903/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/903/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/903/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/903/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/903/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/903/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/903/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=903&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2009/11/04/fiasko-pucharu-wyzwoliciela/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i35.tinypic.com/dym4qg.png" medium="image">
			<media:title type="html">Amílcar Cabral</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i35.tinypic.com/afcwwl.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Moc przyszła z gór</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/27/moc-przyszla-z-gor/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/27/moc-przyszla-z-gor/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Oct 2009 23:00:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=855</guid>
		<description><![CDATA[Od wielu lat w Ameryce Południowej trwa zażarta dyskusja na temat stosowności rozgrywania meczów na obiektach położonych w wysokich górach. Warunki atmosferyczne panujące na oszałamiających wysokościach premiują w oczywisty sposób zahartowanych gospodarzy. Nieprzystosowani goście zmuszeni są do przeżywania istnych katuszy. Ich ewentualna przewaga w wyszkoleniu czysto piłkarskim spychana jest na dalszy plan, wobec kłopotów przysparzanych [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=855&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Od wielu lat w Ameryce Południowej trwa zażarta dyskusja na temat stosowności rozgrywania meczów na obiektach położonych w wysokich górach. Warunki atmosferyczne panujące na oszałamiających wysokościach premiują w oczywisty sposób zahartowanych gospodarzy. Nieprzystosowani goście zmuszeni są do przeżywania istnych katuszy. Ich ewentualna przewaga w wyszkoleniu czysto piłkarskim spychana jest na dalszy plan, wobec kłopotów przysparzanych im przez wyjątkowo niskie ciśnienie powietrza. Czynnik wysokogórski pozwala przeciętnym często drużynom na osiąganie spektakularnych rezultatów. Boliwia, przedostatnia w zakończonych niedawno południowoamerykańskich eliminacjach do mundialu w RPA, u siebie pokonała zarówno najlepszą w tej strefie Brazylię (2:1), jak i trzeci ostatecznie Paragwaj (4:2). O bezlitosnym oddziaływaniu klimatu najboleśniej przekonali się jednak <em>Albicelestes</em>. Podopieczni Diego Maradony rzutem na taśmę wywalczyli awans w Montevideo, ale jeszcze 1 kwietnia (sic!) opuszczali położony na niebotycznej wysokości <strong>4100 metrów nad poziomem morza</strong> stadion w La Paz z bagażem sześciu bramek. Porażka 1:6 z Boliwią była dla Argentyny najwyższą od blisko szesnastu lat.</p>
<p align="center"><img src="http://i35.tinypic.com/x3tn47.jpg" alt="Reprezentacja Boliwii" /></p>
<p align="center"><em>Radość boliwijskich &#8222;górali&#8221; po strzelonym golu</em></p>
<p align="justify">Punkty zdobyte w domu przez grające na dachach świata drużyny, są równoważone przez ich marne występy na wyjazdach. We wspomnianych eliminacjach, Boliwia przywiozła ze stadionów swoich południowoamerykańskich rywali skromny punkt. To i tak&#8230; nieźle. Cztery lata wcześniej, starając się o przepustkę na niemieckie mistrzostwa, <em>Zieloni</em> <strong>przegrali wszystkie dziewięć spotkań</strong> na obiektach rywali! Na podobną przypadłość cierpią także inne zespoły, w przypadku których położenie siedziby klubu stanowi wartość dodaną w przypadku meczów u siebie i przekleństwo wobec meczów wyjazdowych. Często rolę odgrywa nie wysokość, a odległość &#8211; czołowym drużynom z ligi portugalskiej niełatwo jest ugrać coś na położonej bliżej Afryki niż Europy Maderze, największe nawet tuzy Primera Division miewają problemy na Wyspach Kanaryjskich, a moskiewskie <em>kamandy</em> jeszcze do niedawna przeklinały wyjazdy do oddalonego o około 9 tysięcy kilometrów Władywostoku. Odległość, podobnie jak wysokość, jest <strong>bronią obosieczną</strong>. W przypadku rozgrywek klubowych intensywność oddziaływania obydwu czynników jest zresztą dużo większa. O ile w przypadku zgrupowań reprezentacyjnych, istnieje możliwość szybszego przybycia na miejsce w nadziei na pomyślną aklimatyzację do czasu zawodów, o tyle ligowy kalendarz nakazuje często grę co trzy dni, co skutecznie uniemożliwia drużynom wcześniejsze skoszarowanie na terenie przeciwnika. W konsekwencji mamy do czynienia z całą masą <em>papierowych tygrysów</em>, nie do ogrania u siebie, a jednocześnie niegroźnych na wyjeździe. Niektórym drużynom uprzywilejowanym dzięki wyżej wymienionym czynnikom, udaje się mimo wszystko włączać do walki o wysokie pozycje. Pośrednio wspominane już Nacional i Marítimo regularnie uzyskują kwalifikacje do europejskich pucharów, grający na wysokości 4000 m.n.p.m. Real Potosi zwykle walczy w Boliwii o najwyższe cele, zaś reprezentacja Ekwadoru coraz częściej udowadnia, że po zejściu z gór potrafi zagrać dobry futbol. Przykłady można by mnożyć. Jeden z nich jest jednak wyjątkowy, nieczęsto bowiem <strong>zespół z ekstremalnej lokalizacji włącza się do walki o mistrzostwo kraju, będąc w dodatku beniaminkiem</strong>&#8230; </p>
<p align="center"><img src="http://i33.tinypic.com/o8t2fb.jpg" alt="Sport Huancayo" /></p>
<p align="center"><em>Oto bohaterowie dzisiejszej notki &#8211; piłkarze Sport Huancayo</em></p>
<p align="justify">W roku 2007 w stosunkowo ludnym, bo zamieszkałym przez blisko 320 tysięcy osób mieście <strong>Huancayo</strong>, położonym w peruwiańskiej części Kordyliery Środkowej na wysokości <strong>3259 m.n.p.m.</strong>, narodził się profesjonalny futbol. W pełni amatorski dotąd Club The Huancaína przeistoczył się w zawodowy piłkarski zespół o nazwie <strong>Sport Huancayo</strong>. Za pomysłem stało pięć osób &#8211; <strong>Edilberto Cachuán, Gonzalo Castillón, Luis Orellana, Henry Pocomucha</strong> oraz <strong>Raúl Roja</strong>. Weszli on w skład pierwszego zarządu. Przy wsparciu sponsorów, z producentem wody mineralnej Água Santista na czele, nowopowstała drużyna zgłosiła swój akces do <strong>Copa Perú</strong> 2008. To rozgrywki trudne do zrozumienia dla europejskiego kibica&#8230; W Copa Perú udział biorą wszystkie zespoły spoza I i II ligi. Jest to rodzaj turnieju pucharowego, rozgrywanego począwszy od szczebla lokalnego, aż po centralny. Finałowe rozstrzygnięcia zapadają w grupie czterozespołowej, a mistrz i wicemistrz uzyskują&#8230; awans do pierwszej ligi peruwiańskiej! W Peru możliwe są więc <strong>awanse zespołów amatorskich do najwyższej klasy rozgrywkowej</strong>, z pominięciem drugiej ligi.</p>
<p align="justify">Sport Huancayo, po niezwykle szczęśliwym przebiciu się przez eliminacje regionalne &#8211; dwie porażki w czterech meczach &#8211; przedostał się do 1/8 finału. Po odprawieniu Municipal de Acoria (1:0, 3:0), drużyna z Huancayo trafiła na inny zespół z gór, Sport Huamanga i wyszła z tego dwumeczu zwycięsko pomimo niemałych opałów (3:0, 1:4). Finałowy turniej rozegrano we względnie nizinnej stolicy kraju, Limie. Nazywany od koloru trykotów <em><strong>Czerwonym Matadorem</strong></em> klub z Huancayo, zwyciężył w nim z dorobkiem sześciu punktów, pomimo porażki w meczu otwarcia z późniejszym wicemistrzem, CNI Iquitos (0:1). Tym samym, nieco ponad <strong>rok po swoim formalnym powstaniu</strong>, Sport Huancayo dołączył do stawki czołowych zespołów w Peru!</p>
<p align="center"><img src="http://i37.tinypic.com/ff7jeq.jpg" alt="Czerwony Matador" /></p>
<p align="center"><em>Czerwony Matador sieje postrach w obecnym sezonie&#8230;</em></p>
<p align="justify">Promocja Sportu Huancayo zbiegła się z reorganizacją <strong>Torneo Descentralizado</strong>, czyli pierwszej ligi peruwiańskiej. Wielokrotnie krytykowany system rozgrywek, oparty na dwóch niezależnych rundach &#8211; Aperturze i Clausurze &#8211; został zastąpiony przez równie zawiły i kontrowersyjny dwuetapowy schemat. W pierwszej fazie zespoły walczyły w jednej, szesnastozespołowej grupie, wedle klasycznego systemu <em>mecz i rewanż</em>. Następnie, ekipy z nieparzystych miejsc utworzyły Grupę A, zaś te z parzystych Grupę B, przy czym punkty z pierwszego etapu zostały zachowane. Utworzone w ten sposób ośmiozespołowe grupy, po rozegraniu kolejnych czternastu kolejek wskażą zwycięzców, którzy spotkają się w dwumeczu, którego stawką będzie mistrzostwo Peru. Zawiłe? Poprzedni system był nie mniej kuriozalny&#8230;</p>
<p align="justify">Wróćmy jednak do <em>Czerwonego Matadora</em>. Dysponując stosunkowo anonimowym składem, przystąpił on do gry z pozycji outsidera. Skład klubu opiera się na lokalnych zawodnikach oraz <strong>sześciu piłkarzach z&#8230;. nizinnego Paragwaju</strong>, z których najbardziej znanym jest <strong>Sixto</strong>, kuzyn <strong>Roque Santa Cruza</strong>. Zespół prowadzi jego krajan <strong>Cristóbal Cubilla</strong>, trener na dorobku. Oczekiwano, że Sport Huancayo może u siebie przysporzyć zespołom ze stolicy pewnych problemów, ale nikt nie spodziewał się, że pierwszy etap Torneo Descentralizado górale zakończą na <strong>doskonałym czwartym miejscu</strong>. Estadio Huancayo bardzo szybko zyskało miano prawdziwej twierdzy. W piętnastu meczach miejscowy Sport triumfował jedenaście razy, notując przy tym trzy remisy i zaledwie jedną porażkę. <strong>Trzydzieści goli zdobytych, przy jedynie sześciu straconych</strong>, robi niemałe wrażenie. Siedmiopunktowa strata do lidera Juan Aurich Chiclayo wzięła się natomiast tylko i wyłącznie z marnej postawy na wyjazdach (3-3-9).</p>
<p align="justify">Drugi etap ligi peruwiańskiej znalazł się już na półmetku. Tydzień temu, po wygranym u siebie 1:0 meczu z głównym kandydatem do tytułu i lidera grupy B &#8211; <strong>Universitario Lima</strong> &#8211; drużyna z Huancayo zbliżyła się nawet do pokonanego rywala na odległość dwóch punktów. Sytuację <em>Czerwonego Matadora</em> skomplikowało niestety wczorajsze manto, jakie sprawił mu na wyjeździe zespół Total Chalaco Callao (1:5). Universitario wygrało swój mecz i powiększyło przewagę do pięciu punktów. Walka o tytuł wciąż jest jednak realna dla rewelacyjnego beniaminka. Rzecz jasna o punkty u siebie kibice z Huancayo powinni być spokojni. Co prawda z pozostałych siedmiu meczów, aż cztery zagra on z dala od Huancayo, jednak Melgar i Cuzco, gdzie między innymi wystąpi, to górskie miejscowości. Z aklimatyzacją nie powinno być większych problemów. Piłkarzy Cubilli czeka mimo wszystko arcytrudne zadanie. Jeśli jednak klubowi z Wankayuq, co w lokalnym keczuańskim dialekcie oznacza <em>Miasto na Świętej Skale</em>, uda się efektownie finiszować i wyprzedzić stołeczne Universitario, uzyska on możliwość walki o mistrzostwo Peru i <strong>trwałe miejsce w historii południowoamerykańskiej piłki klubowej</strong>. A gdy zatriumfuje i wtedy, udowodni, że jest zespołem na naprawdę wysokim poziomie, nie tylko w rozumieniu dosłownym&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/855/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/855/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/855/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/855/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/855/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/855/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/855/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/855/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/855/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/855/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/855/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/855/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/855/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/855/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=855&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/27/moc-przyszla-z-gor/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i35.tinypic.com/x3tn47.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Reprezentacja Boliwii</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i33.tinypic.com/o8t2fb.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Sport Huancayo</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i37.tinypic.com/ff7jeq.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Czerwony Matador</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Futbol wrócił do raju</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/21/futbol-wrocil-do-raju/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/21/futbol-wrocil-do-raju/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 19:23:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Oceania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=778</guid>
		<description><![CDATA[O oceanicznych sierotach futbolu pisał niedawno na swoim blogu Artur Karpiński. Pośród wysepek Oceanii tu i ówdzie garstka autochtonów gania z uśmiechem na ustach za kawałkiem skóry. Z dala od rozgrywek skorodowanych komercją, zwycięża coubertinowska idea, że liczy się tak naprawdę udział i rywalizacja zgodna z duchem fair play. O ile obyci z geografią kibice [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=778&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">O oceanicznych sierotach futbolu pisał niedawno <a href="http://underdogfootball.wordpress.com/category/oceania/">na swoim blogu</a> <strong>Artur Karpiński</strong>. Pośród wysepek Oceanii tu i ówdzie garstka autochtonów gania z uśmiechem na ustach za kawałkiem skóry. Z dala od rozgrywek skorodowanych komercją, zwycięża coubertinowska idea, że liczy się tak naprawdę udział i rywalizacja zgodna z duchem <em>fair play</em>. O ile obyci z geografią kibice kojarzą zapewne opisywane przez Artura: <strong>Tuvalu</strong>, <strong>Kiribati</strong> czy nawet <strong>Wyspy Marshalla</strong>, o tyle nazwa <strong>Pohnpei</strong> nic zapewne większości nie powie. Nic dziwnego, wszak to zaledwie jeden ze stanów wchodzących w skład <strong>Sfederowanych Stanów Mikronezji</strong>, nazywanych czasem błędnie Federacją Mikronezji. Pohnpei, złożone z jednej większej wyspy (nazywanej podobnie jak cały stan) oraz ośmiu atoli, jest równe wielkością sumie terytoriów trzech pozostałych stanów: <strong>Yap</strong>, <strong>Chuuk</strong> i <strong>Kosrae</strong>. Najpopularniejszy sport świata dotarł i tam, jednak pozostawał w głębokim uśpieniu od 2001 roku, kiedy to reprezentacja stanu Pohnpei rozegrała ostatni oficjalny mecz, przegrywając siódmy raz w siódmym występie. Przez sześć lat piłkę kopano wyłącznie amatorsko, brakowało jakichkolwiek rozgrywek klubowych. Wszystko zmieniło się w sierpniu, kiedy najlepiej rozpoznawalny gracz w historii lokalnego futbolu, <strong>Charles Musana</strong>, owładnięty <em>idée fixe</em> zaczął niemalże od zera budować na ojczystej ziemi fundamenty do rozwoju swojej ukochanej dyscypliny. To dzięki niemu, po dwóch miesiącach intensywnych zabiegów, zorganizowane rozgrywki piłkarskie wróciły na Pohnpei.</p>
<p align="center"><img src="http://i37.tinypic.com/2ak9sug.jpg" alt="Pohnpei" /></p>
<p align="center"><em>Pohnpei, na drugim planie port lotniczy obsługujący osiem połączeń w tygodniu</em></p>
<p align="justify">Zamieszkały obecnie w Londynie Musana w połowie lipca przyleciał do <strong>Palikir</strong>, umiejscowionej na Pohnpei stolicy Sfederowanych Stanów Mikronezji. Razem z nim na pokładzie samolotu linii Continental Airlines znaleźli się zaproszeni przez niego dwaj amatorscy piłkarze angielscy: <strong>Paul Watson</strong> i <strong>Matthew Conrad</strong>. Z pomocą miejscowych trenerów <strong>Edwina Sione&#8217;a</strong> i <strong>Vasanthy Senarathgody</strong> oraz innych miłośników piłki nożnej, legenda pohnpejskiego futbolu i jego zaufani ludzie zainicjowali szereg działań szkoleniowo-promocyjnych. Pierwszym owocem ich starań była organizacja <strong>Liberation Day Games Cup</strong> &#8211; pierwszego od wielu lat turnieju dla miejscowych, naprędce uformowanych drużyn. Do rozgrywek przystąpiły cztery zespoły: <strong>Island Pittbulls</strong>, <strong>International FC</strong>, <strong>Local Warriors</strong> oraz <strong>C.O.M</strong>. Zawody, traktowane jako swoisty papierek lakmusowy, zakończyły się pełnym sukcesem. Mecze elektryzowały 35-tysięczną populację stanu, a względnie wyrównany poziom gwarantował emocje. Ostatecznie, po rozegraniu fazy grupowej metodą <em>każdy z każdym</em>, na dwóch pierwszych miejscach w tabeli uplasowały się kolejno Island Pitbulls i International FC. Obydwie drużyny zmierzyły się w finale, w którym <em>Pitbulle</em> wzięły srogi rewanż na rywalu, z którym przegrały na otwarcie turnieju 0:3. W decydującym o tytule starciu zwyciężyły 5:2, zaś ich pomocnik <strong>Dilshan Senarathgoda</strong> z trzema asystami został bohaterem meczu. Ten sam zawodnik z czterema golami wywalczył także koronę strzelców Liberation Day Games Cup. Senarathgoda był także jedną z sześciu osób&#8230; sędziujących mecze turnieju. Smak podwójnego zwycięstwa osłodził mu nieco groźną kontuzję, której nabawił się w meczu finałowym. Zerwane więzadła oznaczają dla świeżo upieczonej gwiazdy pohnpejskiego futbolu pauzę w pierwszych meczach&#8230; ligowych. Musana poszedł bowiem za ciosem i w październiku w największym stanie mikronezyjskiej federacji ruszyła pierwsza w historii, <strong>pięciozespołowa zawodowa piłkarska liga Pohnpei</strong>.</p>
<p align="center"><img src="http://i35.tinypic.com/30asxdv.jpg" alt="Zwycięzcy Liberation Day Games Cup" /></p>
<p align="center"><em>Zwycięzcy Liberation Day Games Cup &#8211; drużyna Island Pitbulls</em></p>
<p align="justify">Próbny turniej podsycił jedynie głód futbolu na wyspie. W efekcie, do pierwszego sezonu <strong>Pohnpei Premier League</strong> zgłosiło się pięć drużyn. Secesja części graczy z International FC zakończyła się stworzeniem nowego zespołu, który przyjął nazwę <strong>SDA</strong>. Na bazie Local Warriors, którzy w Liberation Day Games Cup zajęli ostatnie miejsce, powstała natomiast ekipa <strong>Island Warriors</strong>. Stawkę uzupełniają zaprawieni w bojach piłkarze International FC, C.O.M. oraz Island Pitbulls. Ten ostatni zespół po zdobyciu pucharu jest niejako naturalnym faworytem ligi. Każda z drużyn rozegra po dwa mecze z każdym z oponentów. Dwie najlepsze spotkają się w finale, w środę 9 grudnia. Choć wszyscy uczestnicy marzą o triumfie końcowym, najważniejszy jest sam fakt realizacji całego przedsięwzięcia. Nikomu nie przeszkadza więc, że piłkarz SDA <strong>Johnson Masilamony</strong> jest jednocześnie&#8230; szefem pohnpejskiej federacji futbolowej, a mecze prowadzić będą ludzie związani z którąś z drużyn. <strong>Liczy się coś więcej. Duch gry</strong>. Coś, o czym w kontekście zniewolonego pieniędzmi europejskiego futbolu słyszy się najczęściej jedynie w czasie przeszłym. Kiedy wspomniany wcześniej Paul Watson, prywatnie zagorzały fan Bristol City, ufundował dzięki wsparciu swojego ukochanego klubu komplet strojów, cieszyli się wszyscy. Grać w trykotach angielskiej drużyny będzie tylko ekipa C.O.M., ale nie to jest istotne. Najważniejsze, że organizacyjnie futbol na Pohnpei nareszcie dźwignął się kolan. Ba, dzięki inicjatywie Watsona pohnpejski futbol uzyskał zupełnie darmową promocję na Wyspach Brytyjskich. Zainteresowanie ligą na oceanicznej wysepce wolno, ale systematycznie rośnie, a <strong>BBC wyemituje wkrótce reportaż o pohnpejskiej piłce</strong>. Od niedawna funkcjonuje także profesjonalna witryna <a href="http://www.pohnpeisoccer.com/index.html">Pohnpei Soccer</a>. </p>
<p align="center"><img src="http://i38.tinypic.com/11jamp2.jpg" alt="Charles Musana" /></p>
<p align="center"><em>Marzenie Charlesa Musany się ziszcza</em></p>
<p align="justify">Co dalej? Następnym etapem piłkarskiego renesansu na Pohnpei ma być odrodzenie lokalnej reprezentacji. Wszystkie siedem jej dotychczasowych występów wiązało się z uczestnictwem w <strong>otwartych Mistrzostwach Mikronezji</strong>, w latach <strong>1998</strong> i <strong>2001</strong>. Za pierwszym razem drużyna z Pohnpei przegrała wszystkie pięć spotkań. Oprócz dwukrotnej porażki z bliźniaczym stanem Yap, pohnpejska jedenastka została rozgromiona przez organizujące turniej Palau (<strong>1:8</strong>). Jeszcze gorsze wyniki osiągnęła w starciach z Marianami Północnymi (<strong>0:13</strong>) i Guamem (<strong>1:16</strong>). Żeby lepiej zobrazować miejsce zajmowane ówcześnie przez Pohnpejczyków w piłkarskiej hierarchii, warto nadmienić, że prezentująca nieosiągalny dla nich poziom kadra Guamu, przegrała parę lat później z Koreą Północną <strong>0:22</strong>&#8230; W drugich Mistrzostwach Mikronezji, rozgrywanych już niejako u siebie, bo na Yap, Pohnpei zajęło miejsce na podium! Sukces ten blednie jednak w oczach wobec informacji, iż w turnieju uczestniczyły&#8230; trzy drużyny. I tym razem pohnpejscy futboliści za każdym razem opuszczali murawę z nosami spuszczonymi na kwintę. Lepsze okazały się mniejsze i słabiej zaludnione sąsiednie stany: Yap (<strong>0:4</strong>) i Chuuk (<strong>1:2</strong>). Ten drugi mecz, rozegrany <strong>25 lipca 2001 roku</strong>, jest dotąd ostatnim występem reprezentacji Pohnpei na arenie międzynarodowej.</p>
<p align="justify">Co ciekawe, od 2002 roku żadnego spotkania nie rozegrały też reprezentacje Yap, Chuuk, Kosrae, a nawet wspólna kadra Sfederowanych Stanów Mikronezji. Inne mikronezyjskie państewka (Mikronezja to region geograficzny, nie kraj!), takie jak Guam czy Palau, są członkami kontynentalnych federacji piłkarskich. Guam zrzeszony jest także w FIFA i ma już za sobą nieudaną próbę dostania się na mundial w Korei i Japonii. Sfederowane Stany Mikronezji pozostają stowarzyszone z <strong>Federacją Piłkarską Oceanii</strong> (OFC), są także niepełnoprawnym członkiem FIFA &#8211; reprezentacji nie przysługuje tym samym prawo startu w eliminacjach do wielkich turniejów pod egidą najpotężniejszej z piłkarskich organizacji. Animatorzy futbolu na Pohnpei, z Musaką na czele, mają nadzieję na odrodzenie reprezentacji nie tylko swojego stanu, ale i całego kraju &#8211; Sfederowanych Stanów Mikronezji. Żyjący na setkach wysepek mieszkańcy państwa posiadającego <strong>dziewięć języków oficjalnych</strong> (angielski, hiszpański, ulitański, woleański, pohnpejski, chuuk, kosreański, nukuoro i kapingamarangi), gorąco kibicują ambitnemu projektowi. Musaka, który porzucił spokojne życie na Wyspach Brytyjskich, jest pełen zapału:</p>
<p align="center">
<blockquote>
<p align="justify">Myślę, że futbol wrócił na Pohnpei! Sądzę, iż wkrótce cieszył się będzie większą popularnością niż koszykówka czy siatkówka &#8211; zwłaszcza biorąc pod uwagę zainteresowanie ze strony młodzieży, oficjeli stanowych i państwowych oraz różnych organizacji i ludzi związanych ze sportem.</p>
</blockquote>
<p align="justify">I mierzy wysoko! Jak sam mówi, wraz ze wsparciem międzynarodowych mediów, takich jak BBC: &#8222;<strong>FIFA is the limit</strong>&#8222;. Życzę Musace, Watsonowi (został mianowany selekcjonerem nieistniejącej jeszcze formalnie pohnpejskiej kadry) oraz ich współpracownikom z rajskiej wyspy, żeby nie zabrakło im wytrwałości w przełamywaniu kolejnych barier. Niech staną się po wsze czasy inspiracją dla futbolowych romantyków rozsianych po całym świecie. Jak widać, choć czasy są ciężkie dla marzycieli, w dalszym ciągu popularne powiedzenie <em>&#8222;Chcieć znaczy móc&#8221; </em>znajduje zastosowanie&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/778/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/778/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/778/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/778/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/778/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/778/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/778/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/778/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/778/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/778/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/778/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/778/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/778/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/778/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=778&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/21/futbol-wrocil-do-raju/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i37.tinypic.com/2ak9sug.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Pohnpei</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i35.tinypic.com/30asxdv.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Zwycięzcy Liberation Day Games Cup</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i38.tinypic.com/11jamp2.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Charles Musana</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Głód sukcesu niejedno ma imię</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/16/glod-sukcesu-niejedno-ma-imie/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/16/glod-sukcesu-niejedno-ma-imie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Oct 2009 21:03:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=709</guid>
		<description><![CDATA[Od wielu lat jego firma zaspokaja głód wielu ludzi na całym świecie. Latem bieżącego roku i on sam zgłodniał. Franck Riboud, prezydent grupy Danone, ma ambicję zawładnąć nie tylko rynkiem gastronomicznym, ale i futbolowym &#8211; jest głodny sukcesu! Zamiast zdecydować się na prostą ścieżkę przejęcia którejś z pierwszoligowych drużyn, Riboud wybrał dłuższą i bardziej krętą [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=709&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Od wielu lat jego firma zaspokaja głód wielu ludzi na całym świecie. Latem bieżącego roku i on sam zgłodniał. <strong>Franck Riboud</strong>, prezydent grupy Danone, ma ambicję zawładnąć nie tylko rynkiem gastronomicznym, ale i futbolowym &#8211; jest głodny sukcesu! Zamiast zdecydować się na prostą ścieżkę przejęcia którejś z pierwszoligowych drużyn, Riboud wybrał dłuższą i bardziej krętą drogę, rozpoczynającą się na szczeblu czwartoligowym. W tym samym projekcie udział biorą także <strong>Jacques Bungert</strong>, prezydent francuskiego oddziału wielkiej agencji reklamowej Young &amp; Rubicam, a także dyrektor generalny giganta odzieżowego Lacoste &#8211; <strong>Christophe Chenut</strong>. W nieco szaloną operację wprowadzenia kopciuszka na salony zaangażowali się także znakomici niegdyś zawodnicy: <strong>Zinedine Zidane</strong>, <strong>Bixente Lizarazu</strong> i <strong>Alain Boghossian</strong>. Choć za wszystkim stoją &#8211; a jakże! &#8211; pieniądze, praca u podstaw, na którą zdecydowano się u podnóża Alp, zasługuje na uznanie i&#8230; rozgłos.</p>
<p align="justify">Wszyscy wyżej wymienieni zainwestowali pieniądze, uczucia lub czas w zespół <strong>Évian Thonon Gaillard</strong>. Zanim to nastąpiło, klub ten nazywał się zupełnie inaczej i występował w innym &#8211; niż obecnie &#8211; mieście. Na piłkarskiej mapie Francji drużyna z Górnej Sabaudii zaistniała na dobrą sprawę dopiero w 2003 roku po fuzji dwóch amatorskich zespołów z położonych na granicy ze Szwajcarią wsi &#8211; Gaillard i Ville-la-Grand. Nowy twór uzyskał nazwę <strong>Croix-de-Savoie</strong>, czyli dosłownie <em>Krzyż Sabaudzki</em>. Symbol ten, w towarzystwie napisu <em>FCS 74</em>, znalazł się zresztą na klubowym herbie. W sezonie 2003/04 Football Club Croix-de-Savoie 74 awansował do III ligi (National) i zmuszony został do poszukiwań innego stadionu &#8211; malutki obiekt w Gaillard nie spełniał restrykcyjnych wymagań francuskiej federacji. W rezultacie klub swoje mecze domowe rozgrywał w oddalonym o niespełna 35 kilometrów Thonon-les-Bains &#8211; znanym we Francji uzdrowisku nad Jeziorem Genewskim. W pierwszym sezonie udało się beniaminkowi uniknąć degradacji. O wiele gorszy był ten następny &#8211; klub stanął na krawędzi bankructwa i groziło mu wyrzucenie z ligi, a nawet całkowity upadek. To właśnie wtedy po raz pierwszy klubem zainteresował się Franck Riboud.</p>
<p align="center"><img src="http://i35.tinypic.com/9zo7bn.jpg" alt="Franck Riboud" /></p>
<p align="center"><em>Franck Riboud to najlepiej opłacany spośród wszystkich szefów spółek wchodzących w skład CAC 40 &#8211; najważniejszego indeksu paryskiej giełdy</em></p>
<p align="justify">Do jednej z najprężniejszych marek kierowanego przez niego koncernu Danone, należy znana na cały świat woda mineralna <em>Évian</em>. Jest ona pozyskiwana w miejscowości Évian-les-Bains, położonej raptem dziesięć kilometrów na wschód od Thonon-les-Bains. Riboud, fan futbolu, zdecydował się <strong>dofinansować FC Croix-de-Savoie 74</strong>, na tyle, aby zespół mógł spokojnie dokończyć rozgrywki. Pomimo finansowego zastrzyku klub nie sprostał ostatecznie konkurentom i spadł do IV ligi (CFA). Po relegacji, w 2007 roku, żeby zachować ciągłość istnienia zmuszony był do kolejnej fuzji &#8211; tym razem z Olympique Thonon-Chablais, który to zespół sam powstał wcześniej w wyniku połączenia dwóch drużyn. Efekt syntezy przyjął nazwę Olympique Croix-de-Savoie 74 i rozgrywał swoje mecze na Stade Joseph Moynat w Thonon-les-Bains &#8211; tym samym, który dzierżawił wcześniej FCS 74. Z czasem, efekt sztucznych połączeń okazał się znów wyjątkowo nietrwały. W przeciwieństwie do poprzednich zmian nazw i lokalizacji, ta najnowsza nie była jednak podyktowana niedoborem gotówki. Latem 2009 roku na ponowną pomoc klubowi, który pod nazwą Olympique Croix-de-Savoie 74 powrócił do III ligi i zajął w niej 5. miejsce, zdecydował się Riboud. Tym razem <strong>skala przedsięwzięcia okazała się nieporównywalnie większa</strong>. Darczyńca rozplanował wszystko z właściwym sobie rozmachem. Kolejna już zmiana nazwy &#8211; na Évian Thonon Gaillard Football Club (czyli zbitka&#8230; nazw trzech różnych miast wraz z popularnym skrótem) &#8211; stanowiła zaledwie początek operacji. Riboud wyznaczył <strong>cztery osie rozwoju</strong>: budowę szkółki piłkarskiej dla dzieci w wieku 6-11 lat, stworzenie odpowiedniego zaplecza sportowo-edukacyjnego, pozwalającego młodzieży do lat 19 na łączenie treningów z nauką, jak najszybszy awans do Ligue2, a także ufundowanie ośrodka kształcenia piłkarzy, przygotowującego ich do życia po przejściu na piłkarską emeryturę. Z czasem rozbudowany ma zostać także stadion, na którym rozgrywa swoje mecze trzecioligowiec. Stade Joseph Moynat mieści zaledwie pięć tysięcy kibiców, w dodatku posiada szereg uchybień, które mogą zdyskwalifikować go w oczach decydentów w piłkarskiej centrali.</p>
<p align="justify">Krok po kroku Évian Thonon Gaillard staje się coraz bardziej profesjonalnym zespołem. Wraz ze startem sezonu 2009/2010 otworzona została nowa strona internetowa klubu. Uruchomiono także klubową telewizję oraz klubowe radio. Co niesłychanie istotne, za poprawą w finansach, zarządzaniu i marketingu, podążył progres sportowy. Nie jest to zaskoczenie. Sponsorzy nie szastali co prawda pieniędzmi, ale ekipa, która otarła się o awans w poprzednim sezonie, została wzmocniona na tyle, iż jednym tchem wymieniano ją na starcie w gronie kandydatów do najwyższych miejsc. W kadrze nie brakuje zawodników z pierwszo- i drugoligową przeszłością. Wymienić należy chociażby obrońcę <strong>Guillaume&#8217;a Ripperta</strong> (ex-Valenciennes), czy też pomocników <strong>Cédrica Barbosę</strong> (ex-Montpellier) i <strong>Jonathana Roufosse&#8217;a</strong> (ex-Metz). Kto wie czy największym kapitałem Sabaudczycy nie dysponują jednak w ataku. Duet doświadczonych snajperów w sile wieku: <strong>Hervé Bugnet</strong> &#8211; <strong>Nicolas Goussé</strong>, z pewnością <em>ma papiery</em> na grę w wyższej klasie rozgrywkowej. W składzie jest także wielu utalentowanych zawodników, których nazwiska pojawiają się czasem z okazji plotek o transferowych przymiarkach klubów Ligue1. Przykładowo: obchodzący jutro (sic!) 25. urodziny pomocnik <strong>Pierre Bouby</strong> uważany jest za jednego z najlepszych wykonawców stałych fragmentów gry w niższych klasach rozgrywkowych, zaś mierzący ledwie 163 centymetry wzrostu 21-letni Malgasz <strong>Paulin Voavy</strong> jeszcze rok temu był w kadrze rewelacyjnego Boulogne-sur-Mer, a w reprezentacji Madagaskaru ma już na koncie trzy gole w pięciu występach.</p>
<p align="center"><img src="http://i37.tinypic.com/b67lad.jpg" alt="Cédric Barbosa" /></p>
<p align="center"><em>Barbosa, ważny gracz Montpellier w latach 1997-2003, prezentuje trykot ÉTG FC</em></p>
<p align="justify">Jeszcze tydzień temu, ośmiokrotny reprezentant Francji <strong>Stéphane Paille</strong> i jego podopieczni z Évian-les-Bains, liderowali w National. W dwóch ostatnich kolejkach dopadł ich drobny kryzys. Najpierw surowej lekcji futbolu ambitnej drużynie udzieliło Troyes &#8211; najgroźniejszy rywal oraz faworyt bukmacherów (i&#8230; autora niniejszego bloga) do wygrania ligi. Piłkarze z Szampanii mecz z Évian Thonon Gaillard kończyli w iście szampańskich humorach:</p>
<p align="center"><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://zkontry.wordpress.com/2009/10/16/glod-sukcesu-niejedno-ma-imie/"><img src="http://img.youtube.com/vi/P__tHd8Yj-k/2.jpg" alt="" /></a></span></p>
<p align="justify">Parę dni później Sabaudczycy zawiedli jeszcze bardziej. Remis u siebie 1:1 z outsiderem rozgrywek (Moulins) chwały im nie przynosi. Na dodatek w meczu tym czerwonymi kartkami ukarani zostali dwaj gracze ÉTG FC, co przełoży się na ich absencję w kolejnym spotkaniu. Obecnie liderem w National jest Troyes, z trzypunktową przewagą nad Évian Thonon Gaillard. Zespół, któremu patronuje Riboud, od początku sezonu plasuje się wśród trzech czołowych drużyn &#8211; utrzymanie takiej pozycji na koniec sezonu gwarantuje awans do Ligue2. Choć zbyt wcześnie jest jeszcze, aby mówić o narodzinach nowej potęgi we francuskiej piłce, <strong>warto bacznie przyglądać się</strong> grze drużyny z wyjątkowo malowniczych terenów francusko-szwajcarskiego pogranicza. Szef Danone&#8217;a to człowiek wyjątkowo ambitny, a apetyt rosnąć mu będzie zapewne w miarę jedzenia&#8230;</p>
<p>***</p>
<p align="justify">Już jutro i w niedzielę rozegrane zostaną mecze <strong>piątej rundy Pucharu Francji</strong>. Te przepiękne i obfitujące w wiele niespodzianek rozgrywki nazywane są często <em><strong>Pucharem Tysiąca Drużyn</strong></em>. Z dniem jutrzejszym do rywalizacji przystępują zespoły z III ligi, w tym Évian Thonon Gaillard. Droga do finału w Paryżu jest daleka i wyboista &#8211; weekendowy szczebel to de facto <strong>1/512 finału</strong> &#8211; ale każda z <strong>7246 drużyn</strong> (to absolutny rekord!) na starcie marzy o tym, by przygoda z Coupe de France trwała jak najdłużej. Bohaterowie dzisiejszej notki jeszcze pod nazwą Croix-de-Savoie dwukrotnie docierali w XXI wieku do 1/16 finału tych rozgrywek, gdzie eliminowani byli przez pierwszoligowe Rennes (0:2) i Lyon (0:1). Teraz, bogatsi o doświadczenia i&#8230; pieniądze, gracze trzecioligowca mierzą w powtórzenie tego osiągnięcia. Pierwszym przeciwnikiem Paille&#8217;a i jego drużyny będzie w meczu wyjazdowym <strong>CS Verpillière</strong>, zespół z ligi o tajemniczej nazwie <em>Excellence du District de l&#8217;Isère</em>, co w praktyce przekłada się na&#8230; dziewiątą ligę. Mecz wzbudza ogromne zainteresowanie w alpejskiej gminie La Verpillière. Lokalny zespół nigdy nie przebrnął jeszcze piątej rundy Pucharu Francji. Największym wydarzeniem w jego <strong>siedemdziesięcioletniej historii</strong> pozostaje mecz z 2000 roku z II-ligowym ówcześnie Grenoble. Tamten mecz zakończył się klęską amatorów, którzy przegrali aż 1:9. Napastnik gospodarzy <strong>Jonathan Fuentes</strong>, niezrażony przeszłością, z niecierpliwością wyczekuje niedzielnego spotkania:</p>
<p align="center">
<blockquote>
<p align="justify"> Nasz trener zna smak gry w 1/32 finału. Dotarł tam z Pont-de-Cherruy (przyp. aut. &#8211; także amatorska drużyna) i grał przeciwko Sedanowi. Jeśli o mnie chodzi, występuję tu od zawsze i reprezentuję trzecie pokolenie Fuentesów w barwach Verpillière. Przeciwko Évian będziemy musieli dać z siebie wszystko, ponieważ walka z zespołem profesjonalnym to zawsze coś wyjątkowego. Jako ostatni reprezentant regionu Nord de l&#8217;Isère, mamy nadzieję skupić wokół siebie zainteresowanie.</p>
</blockquote>
<p align="justify">Wspomniany przez Fuentesa trener <strong>Laurent Preud&#8217;homme</strong> wypowiada się z respektem o rywalu:</p>
<p align="center">
<blockquote>
<p align="justify">Pomimo paru zawodników kontuzjowanych i zawieszonych za kartki, nasz przeciwnik to naprawdę wielki zespół. Nawet ich rezerwy są bardzo solidne, także wiemy czego się spodziewać. Jeśli chodzi o nas, tworzymy młodą, ambitną ekipę, w której większość piłkarzy nie doszła jeszcze nigdy tak daleko w Pucharze Francji. Przed tak wielkim spotkaniem moim celem będzie zrelaksowanie piłkarzy. Ostatnio w lidze przegraliśmy 2:5, ponieważ wszyscy myśleli już o niedzielnym meczu!</p>
</blockquote>
<p align="justify">Piłkarze Verpillière zapewniają, że są spragnieni&#8230; <em>Évian</em>. Mimo, iż przeciwnik występuje zaledwie w trzeciej lidze, zwycięstwo byłoby dla nich niczym zdobycie pobliskiego Mont Blanc. Jak każdy amatorski zespół, marzą o pięciu minutach sławy. Preud&#8217;homme i jego ludzie starają się czerpać radość z każdego występu. Nie inaczej będzie za dwa dni i choć amatorzy różnią się od oponenta pod wieloma względami, cechuje ich coś niezależnego od poziomu umiejętności i zasobności klubowej kasy &#8211; <strong>głód sukcesu</strong>!</p>
<p align="center"><img src="http://i34.tinypic.com/30m1eur.jpg" alt="Dawid przed meczem z Goliatem" /></p>
<p align="center"><em>Dawid przed starciem z Goliatem</em></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/709/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/709/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/709/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=709&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/16/glod-sukcesu-niejedno-ma-imie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i35.tinypic.com/9zo7bn.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Franck Riboud</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i37.tinypic.com/b67lad.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Cédric Barbosa</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i34.tinypic.com/30m1eur.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Dawid przed meczem z Goliatem</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Witajcie w krainie, gdzie obcy ginie</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/13/witajcie-w-krainie-gdzie-obcy-ginie/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/13/witajcie-w-krainie-gdzie-obcy-ginie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Oct 2009 17:50:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=648</guid>
		<description><![CDATA[Bośnia i Hercegowina jest sprawcą jednej z największych niespodzianek kończących się w europejskiej strefie eliminacji do przyszłorocznego mundialu. Podopieczni Miroslava Blaževicia zakwalifikowali się do meczów barażowych kosztem Turcji i od wyjazdu na turniej finałowy do RPA dzieli ich jeden dwumecz. W czasie gdy bośniacki futbol na niwie reprezentacyjnej święci triumfy, miejscowej ligi nie traktuje się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=648&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Bośnia i Hercegowina jest sprawcą jednej z największych niespodzianek kończących się w europejskiej strefie eliminacji do przyszłorocznego mundialu. Podopieczni <strong>Miroslava Blaževicia</strong> zakwalifikowali się do meczów barażowych kosztem Turcji i od wyjazdu na turniej finałowy do RPA dzieli ich jeden dwumecz. W czasie gdy bośniacki futbol na niwie reprezentacyjnej święci triumfy, miejscowej ligi nie traktuje się poważnie. Co lepsi piłkarze uciekają z niej zagranicę, mecze stoją na mizernym poziomie, natomiast zwycięstwa gospodarzy są nie tyle możliwością, co smutną regułą. W tym sezonie i tak jest zresztą trochę lepiej&#8230;</p>
<p align="justify">Široki Brijeg &#8211; mistrz Bośni i Hercegowiny z sezonu 2005/06, był ostatnią drużyną, która zakończyła sezon z większą liczbą zwycięstw niż porażek na wyjeździe. Osiągnięty wtedy przez zespół z północnej Hercegowiny bilans 6 zwycięstw, 5 remisów i 4 porażek w meczach na obcych stadionach nie jest jednak imponujący &#8211; Široki Brijeg zdobył na wyjazdach <strong>51%</strong> możliwych do uzyskania punktów. Był to zresztą wynik iście rekordowy. Triumfująca dwa lata później Modrica Maksima <strong>tytuł wywalczyła pomimo, iż z boisk przeciwników schodziła pokonana 10-krotnie w 15 występach</strong>, przywożąc z wyjazdów zaledwie 13 punktów! Przeciwnicy teorii spiskowych mogliby wysunąć przykład ubiegłorocznego mistrza Niemiec. <em>Wilki</em> z Wolfsburga ugrały poza domem tylko 20 z możliwych 61 oczek. Odwoływanie się do wyjazdowej dyspozycji czempionów innych krajów traci jednak moc wobec rezultatów osiąganych przez zespoły z dolnych rejonów tabeli ligi bośniackiej. Oto statystyka spotkań rozgrywanych u siebie &#8211; kolejność odpowiada miejscom zajmowanym w tabeli końcowej sezonu 2008/09 (kolejno zwycięstwa, remisy i porażki):</p>
<ol>
<li>Zrinjski <strong>14-1-0</strong></li>
<li>Slavija <strong>13-2-0</strong></li>
<li>Sloboda <strong>13-1-1</strong></li>
<li>FK Sarajewo<strong> 12-2-1</strong></li>
<li>Borac <strong>11-2-2</strong></li>
<li>Široki Brijeg  <strong>12-2-1</strong></li>
<li>Zvijezda <strong>11-4-0</strong></li>
<li>Laktaši <strong>10-2-3</strong></li>
<li>Željeznicar <strong>13-1-1</strong></li>
<li>Celik <strong>11-3-1</strong></li>
<li>Leotar <strong>12-3-0</strong></li>
<li>Velež <strong>11-2-2</strong></li>
<li>Modrica <strong>9-5-1</strong></li>
<li>Travnik <strong>11-2-2</strong></li>
<li>Orašje <strong>8-6-1</strong> (spadek z ligi)</li>
<li>Posušje <strong>4-5-6</strong> (spadek z ligi)</li>
</ol>
<p align="justify">Tylko outsider z Posušje u siebie częściej przegrywał, niż zwyciężał. Pozostałe drużyny, w tym drugi spadkowicz &#8211; Orašje &#8211; były <strong>niemalże nie do pokonania na własnym gruncie</strong>. Różnica w dyspozycji zespołów w zależności od miejsca rozgrywania meczu jest szokująca. Za najbardziej jaskrawy przykład posłużyć może Leotar Trebinje. Do Trebinje rywale przyjeżdżali jak na ścięcie &#8211; miejscowi nie przegrali w swoim miasteczku żadnego spotkania. Zamiast walczyć o mistrzostwo, niepokonani u siebie piłkarze Leotaru musieli jednak toczyć dramatyczny bój o utrzymanie, bowiem&#8230; na wyjazdach <strong>przegrali wszystkie piętnaście spotkań</strong>! Rok wcześniej tyle szczęścia w batalii o zachowanie pierwszoligowego bytu nie miał inny niepokonany u siebie zespół &#8211; Jedinstvo Bihać (bilans gier u siebie: 11-4-0). Jedinstvo, w przeciwieństwie do klubu z Trebinje, wygrało nawet jeden mecz na wyjeździe, jednak <strong>z 40 punktami spadło z ligi</strong>! W sezonie 2008/09 taki wynik gwarantowałby 11. miejsce w lidze. Dla porównania, w lidze polskiej &#8211; liczącej sobie tyle samo drużyn &#8211; Jedinstvo Bihać zdobywając<strong> 44,4%</strong> możliwych punktów zostałoby sklasyfikowane w poprzednim sezonie na miejscu siódmym. Takich dziwactw jest więcej. Obrońca tytułu mistrzowskiego &#8211; Zrinjski Mostar &#8211; na przestrzeni pięciu ostatnich lat u siebie jest najefektywniejszym pierwszoligowcem w Europie. Piłkarze znad Neretwy począwszy od sezonu 2004/05 <strong>przegrali u siebie tylko jeden mecz ligowy na siedemdziesiąt dziewięć rozegranych</strong>. Takim bilansem nie może się pochwalić żaden inny zespół Starego Kontynentu, wliczając w to etatowego mistrza Polski, Wisłę Kraków (trzy porażki). Na drugim biegunie postawić można zespół Željeznicara Sarajewo. Kolejowy klub z tradycjami (trzykrotnie wygrywał zarówno ligę, jak i krajowy puchar) w pierwszej kolejce obecnego sezonu przerwał <strong>trwającą 30 meczów serię bez ligowego zwycięstwa na wyjeździe</strong>. Zbliżającym się w Polsce do wyrównania tego niechlubnego osiągnięcia piłkarzom Jagiellonii Białystok brakuje jeszcze czterech spotkań.</p>
<p align="center"><img src="http://i35.tinypic.com/29xge4p.jpg" alt="Zrinjski Mostar" /></p>
<p align="center"><em>Zrinjski &#8211; w Mostarze zespół nie do ogrania, przynajmniej dla krajowych rywali</em></p>
<p align="justify">Bośniackie kluby także na arenie międzynarodowej groźniejsze są przed własną publicznością, choć na wyjazdach spisują się&#8230; lepiej niż w lidze. W ostatnich paru sezonach udało im się przywieźć trzy punkty z Vaduz, Tirany, Kopru, Soligorska, Golubovci, czy nawet Genku. O większych sukcesach mówić trudno &#8211; największym osiągnięciem bośniackiej piłki klubowej w XXI wieku pozostaje udział stołecznych Željeznicara i FK Sarajewo w finałowej, III rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów (odpowiednio w roku 2002 i 2007). W tym roku ten drugi zespół otarł się o awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej (2:3 w dwumeczu z CFR Cluj), eliminując wcześniej Helsingborg i Spartaka Trnava. Mimo wszystko, bośniackie zespoły wtapiają się w europejską przeciętność. Duża w tym <em>zasługa</em> ligi, a właściwie jej specyfiki, którą unaoczniają przedstawione powyżej statystyki. Za fenomenalnymi wynikami osiąganymi przez piłkarzy na własnych boiskach, nie stoi ani fanatyczny doping (choć tu bośniacka liga nie wypada najgorzej), ani przeczący zdrowemu rozsądkowi przypadek. W lidze piłkarskiej kraju, w którym w ostatniej dekadzie ubiegłego stulecia toczyła się wojna, trwają walki &#8211; tym razem zakulisowe.</p>
<p align="justify">Ułomności ligi bośniackiej szczegółowo zdiagnozowano w raporcie <strong>OCCRP (The Organized Crime and Corruption Reporting Project)</strong>, organizacji zajmującej się między innymi badaniem skali korupcji w piłce nożnej na Bałkanach. Raport ten, z grudnia 2007 roku, uwzględnia wypowiedzi osób związanych z bośniacką piłką klubową. Zdaniem <strong>Avdo Kalajdžicia</strong>, byłego trenera Veležu Mostar całe zło zaczyna się na górze:</p>
<p align="center">
<blockquote>
<p align="justify">Federacją zarządzają nieodpowiedni ludzie, podobnie jest zresztą z klubami. W lidze tak naprawdę nie ma rywalizacji.</p>
</blockquote>
<p align="justify">Wierchuszka w bośniackim związkiem piłki nożnej <strong>przyzwala na korupcję</strong>. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że gospodarzom w każdym meczu sprzyjają sędziowie. Otwarcie wypowiadają się o tym zarówno opiekunowie drużyn pierwszoligowych, jak i sami rozjemcy. <strong>Mehmed Janjoš</strong>, trener FK Sarajewo mówi:</p>
<p align="center">
<blockquote>
<p align="justify">Żyjemy w skorumpowanym społeczeństwie, w którym futbol nie jest wyjątkiem. Myślę, że nasza liga jest niewiarygodna &#8211; już na początku sezonu pojawiają się spekulacje, ludzie wiedzą kto awansuje, a kto spadnie. Sądzę, iż to właśnie przekłada się na niską frekwencję na trybunach.</p>
</blockquote>
<p align="justify">Istotnie, nawet małe stadiony nie zapełniają się podczas meczów. Wyjątkami są spotkania z podtekstem, jak np. derby Sarajewa pomiędzy Željeznicarem i FK, które na trybunach gromadzą dwie prężnie działające i wrogie sobie grupy kibiców &#8211; Željeznicar wspierają <em>Manijaci</em>, za FK stoi natomiast <em>Horde Zla</em>. Gwizdanie pod gospodarzy zniechęca wielu kibiców &#8211; na mecze wyjazdowe jeździ niewiele zorganizowanych grup. Gdzieniegdzie maleje także popyt na obserwowanie pozorowanych meczów, z których zwycięsko wychodzą gospodarze. Ci, którzy zjawiają się na stadionie, domagają się trzech punktów. Nie od piłkarza, a od&#8230; sędziego. <strong>Midhat Čorbo</strong> sędziował mecze w bośniackiej ekstraklasie. Kiedy w 2004 roku odważył się opowiedzieć o matactwach, został skreślony przez związek z listy arbitrów. Čorbo twierdzi, że presja jakiej poddawany jest sędzia w Premier Lidze jest ogromna:</p>
<p align="center">
<blockquote>
<p align="justify">Nikt tak naprawdę nie wie co się wydarzy kiedy gospodarze przegrają. Presję wywierają miejscowi piłkarze, sztab szkoleniowy i działacze. Kibicom lokalnej drużyny szybko podnosi się ciśnienie &#8211; są przyzwyczajeni do otrzymywania pomocy ze strony sędziego, tego, że musi im pomagać. Jeśli ktoś oferuje 5.000 czy 6.000 bośniackich marek (przyp. aut. &#8211; nieco ponad 10.000 zł), ciężko jest odmówić i nie pomóc.</p></blockquote>
</p>
<p align="justify">Za zwycięstwami gospodarzy stoją nie tylko sędziowie. Ważną rolę odgrywa również znany w niższych ligach wielu państw <strong>schemat <em>3 za 3</em></strong>. Kluby umawiają się między sobą, że w obydwu spotkaniach w sezonie zwyciężą gospodarze. W ten sposób zarówno jeden, jak i drugi zespół inkasują po trzy punkty. To system pozwalający zminimalizować ryzyko spadku. Przynajmniej w teorii &#8211; w praktyce czasem bywa inaczej, o czym zaświadcza przytaczany wcześniej casus Jedinstva Bihać. Czarnogórzec <strong>Srđan Bajić</strong>, trener Leotaru Trebinje, uważa, że istnienie wspomnianego systemu negatywnie wpływa na psychikę piłkarzy. Jego zdaniem zawodnicy symulują urazy i łapią żółte kartki, tylko po to, aby nie brać udziału w meczach wyjazdowych, których i tak nie mogą wygrać.</p>
<p align="justify">Zdaniem <strong>Kemala Alispahicia</strong>, trenera Jedinstva, sytuacja jest bardzo poważna:</p>
<p align="center">
<p align="justify">
<blockquote>
<p align="justify">Pierwsza liga jest bardzo słaba i coraz gorsza z roku na rok. Nie mam na myśli tylko zawodników, ale organizację w ogóle. Myślę, że nie robi się nic, żeby podnosić poziom rozgrywek. W klubach zatrudnieni są ludzie, którzy nie mają żadnego związku ze sportem. Kierują się oni wyłącznie własnymi interesami i nie zamierzają zatrudniać nikogo młodego i dobrze wykształconego, choć oczywistym jest, że klubom potrzeba specjalistów od marketingu.</p>
</blockquote>
</p>
<p align="center"><img src="http://i38.tinypic.com/a728.jpg" alt="Kemal Alispahić" /></p>
<p align="center"><em>Kemal Alispahić ubolewa nad losem piłki klubowej w swoim kraju</em></p>
<p align="justify">Alispahiciowi wtóruje <strong>Ivo Ištuk</strong>, który jako trener doprowadził do tytułu Brotnjo Čitluk i Široki Brijeg. On również szuka źródła problemów w nieprofesjonalnej organizacji klubów:</p>
<p align="center">
<p align="justify">
<blockquote>
<p align="justify">W lidze bośniackiej większość klubów funkcjonuje jak stowarzyszenia obywatelskie &#8211; nie należą one formalnie do nikogo. To stąd biorą się dalsze problemy. Mało prawdopodobne jest, że ktoś zechce zainwestować w klub, zorganizować infrastrukturę, zbudować stadion, boiska treningowe i resztę. Bez tego nie może być mowy o progresie.</p>
</blockquote>
</p>
<p align="justify">Od publikacji raportu OCCRP minęły dwa lata. Czy coś zmieniło się na lepsze? Statystyki po dziewięciu ligowych kolejkach sugerują poprawę &#8211; już dziewięć z szesnastu drużyn ma na swoim koncie przynajmniej jedno zwycięstwo na wyjeździe, a lider z Banja Luki aż trzy w pięciu meczach. Zwycięstw gospodarzy na starcie sezonu jest faktycznie odrobinę więcej, ale trend ten na tak wczesnym rozgrywek o niczym jeszcze nie świadczy. Pomimo, iż w nowym sezonie jedynie <strong>59,2%</strong> spotkań zakończyło się triumfem drużyny grającej u siebie (wobec blisko <strong>76,7%</strong> dla ostatnich pięciu lat), bukmacherzy w dalszym ciągu dobierają większość kursów na wygrane gospodarzy z przedziału 1,05-1,50. Co jeszcze ważniejsze, poziom gry nie uległ zmianie. W rankingu lig światowych na rok 2009 autorstwa Międzynarodowej Federacji Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS), <strong>liga bośniacka wypadła poza pierwszą setkę</strong> &#8211; dwa lata temu, w momencie powstania raportu, zajmowała 99. miejsce. Ambitni młodzi gracze wciąż uciekają do lepszych lig, marząc o karierze jaką robi ostatnio ich krajan &#8211; <strong>Edin Džeko</strong>. Miejsce utalentowanych Bośniaków zajmują podstarzali gracze ściągani hurtowo z krajów ościennych, głównie Chorwacji oraz Serbii. O słabości ligi bośniackiej świadczy też fakt, iż w kadrze Bośni i Hercegowiny na dwa ostatnie mecze eliminacyjne, nie znalazł się ani jeden piłkarz grający w kraju. Rozdźwięk pomiędzy poziomem kadry narodowej, a tym reprezentowanym przez drużyny tamtejszej Premier Ligi, jest olbrzymi. Liga bośniacka musi zostać poddana gwałtownym reformom, które pozwolą zahamować korupcję toczącą ją od środka. Jeśli tak się nie stanie, pozostanie ona w dalszym ciągu niegościnna &#8211; zarówno literalnie, dla drużyn grających na wyjeździe, jak i w znaczeniu szerszym: dla inwestorów, kibiców, a także samych zawodników. Kadra U21 Bośni i Hercegowiny, złożona w większości z przedstwicieli Premier Ligi, przegrała niedawno w Sarajewie 0:1 z młodzieżowcami z Luksemburga. Póki kadra seniorska dostarcza Bośniakom tak wiele radości, ciężka choroba, która dotknęła ligę pozostaje w uśpieniu. Kiedy jednak przestanie wygrywać, a jej liderzy zbliżać się będą do końca kariery, na leczenie może być już za późno&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/648/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/648/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/648/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/648/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/648/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/648/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/648/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/648/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/648/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/648/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/648/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/648/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/648/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/648/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=648&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/13/witajcie-w-krainie-gdzie-obcy-ginie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i35.tinypic.com/29xge4p.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Zrinjski Mostar</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i38.tinypic.com/a728.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Kemal Alispahić</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Na Wschodzie bez zmian</title>
		<link>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/10/na-wschodzie-bez-zmian/</link>
		<comments>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/10/na-wschodzie-bez-zmian/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Oct 2009 19:34:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marek Sienkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zkontry.wordpress.com/?p=474</guid>
		<description><![CDATA[Dwa tygodnie temu doszło do finałowych rozstrzygnięć w trzecich pod względem prestiżu klubowych rozgrywkach na największym kontynencie świata. Choć decydujący o tytule mecz stanowił kolejny etap jednej z najbardziej zaciekłych rywalizacji w tej części globu, próżno szukać o nim choćby najmniejszej wzmianki w większości mediów. Pojedynek mistrzowskich drużyn z krajów, które zajmują 143. i 172. [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=474&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Dwa tygodnie temu doszło do finałowych rozstrzygnięć w trzecich pod względem prestiżu klubowych rozgrywkach na największym kontynencie świata. Choć decydujący o tytule mecz stanowił kolejny etap jednej z najbardziej zaciekłych rywalizacji w tej części globu, próżno szukać o nim choćby najmniejszej wzmianki w większości mediów. Pojedynek mistrzowskich drużyn z krajów, które zajmują <strong>143.</strong> i <strong>172. </strong>miejsce w rankingu FIFA, został uznany z definicji jako niegodny uwagi. Zakończona 27 września szósta edycja <strong>Pucharu Prezydenta Azjatyckiej Federacji Piłkarskiej</strong> (AFC) to rozgrywki dla klubów z państw uznawanych przez rzeczoną organizację za <em>rozwijające się</em>. W przeciwieństwie do zasad obowiązujących w Europie, w Azji przedstawiciele najsłabszych lig nie mają nawet czysto teoretycznej szansy przebicia się na salony. Cały mechanizm rządzący rywalizacją klubową na poziomie kontynentalnym jest mocno pogmatwany &#8211; to dobra okazja, aby go nieco przybliżyć.</p>
<p align="justify">Udział w Azjatyckiej Lidze Mistrzów zarezerwowany jest dla zespołów z krajów, w których piłka nożna stoi na odpowiednio wysokim poziomie zarówno od strony czysto sportowej, jak i finansowo-organizacyjnej &#8211; kryteria  dobiera  AFC. W bieżącej edycji najbardziej  prestiżowych azjatyckich rozgrywek klubowych uczestniczą 32 drużyny, ale aż 30 z nich miejsce w fazie grupowej otrzymało z urzędu. O pozostałe dwa miejsca bój toczył się w rundzie eliminacyjnej, ale swoich reprezentantów wystawić mogło w niej tylko pięć państw. W efekcie zaklęty krąg najlepszych ogranicza się do <strong>zaledwie trzynastu spośród czterdziestu sześciu</strong> federacji krajowych. Swoich przedstawicieli w elicie mają:</p>
<ol>
<li>Japonia -<strong> 470 pkt </strong><strong>(4 drużyny w grupie/0 w eliminacjach)</strong></li>
<li>Korea Południowa &#8211; <strong>441 (4/0)</strong></li>
<li>Chiny -<strong> 431 (4/0)</strong></li>
<li>Arabia Saudyjska &#8211; <strong>365 (4/0)</strong></li>
<li>Zjednoczone Emiraty Arabskie &#8211; <strong>356 (3/1)</strong></li>
<li>Australia &#8211; <strong>343 (2/0)</strong></li>
<li>Iran &#8211; <strong>340 (4/0)</strong></li>
<li>Indonezja &#8211; <strong>296 (1/1)</strong></li>
<li>Uzbekistan &#8211; <strong>289 (2/0)</strong></li>
<li>Singapur &#8211; <strong>279</strong> <strong>(0/1)</strong></li>
<li>Katar &#8211; <strong>270 (2/0)</strong></li>
<li>Tajlandia &#8211; <strong>221 (0/1)</strong></li>
<li>Indie &#8211; <strong>202</strong> <strong>(0/1)</strong></li>
</ol>
<p align="justify">Kontrowersyjny system arbitrażu wprowadzony przez AFC, prowadzi tym samym do sytuacji, w której wyżej notowana liga singapurska wystawia mistrza w eliminacjach, podczas gdy dwie czołowe drużyny z Kataru uzyskują automatyczną promocję do grup. Dodatkowo, azjatyccy oficjele promują sztuczny podział na Azję Zachodnią i Wschodnią, zgodnie z którym liczba drużyn w fazy grupowej musi być równa dla obydwu tych stref. W efekcie, Australijczycy pomimo większej liczby punktów, na kontynentalnej scenie eksponować mogą o połowę mniej swoich zespołów niż Iran. Szansę na udział w Azjatyckiej Lidze Mistrzów mieli w tym roku także &#8211; oprócz klubów z wyżej wymienionych państw &#8211; mistrzowie Bahrajnu, Libanu i Wietnamu, jednak tamtejsze ligi nie wypełniły dziwacznych kryteriów AFC, dlatego zostali oni oddelegowani do cieszącego się mniejszym poważaniem <strong>Pucharu AFC</strong>. Rangą można go przyrównać do Pucharu UEFA, z tą różnicą, iż w przeciwieństwie do drugich w hierarchii kontynentalnych rozgrywek w Europie, w Azji nie biorą w nich udziału drużyny z większości najbardziej renomowanych lig. Jedynie Uzbekistan, Singapur, Tajlandia i Indie w trwającej edycji mogły wystawić w nim po jednym klubie. Stawkę uzupełniają trzej przegrani z kwalifikacji do Ligi Mistrzów oraz przedstawiciele dwunastu kolejnych państw: Libanu (3 drużyny), Bahrajnu, Hong Kongu, Iraku, Jemenu, Jordanii, Kuwejtu, Malediwów, Malezji, Omanu, Syrii i Wietnamu (po 2). System jest mocno dyskusyjny, a kryteria dobierane przez AFC zdają się deprecjonować aspekt czysto piłkarski. Syryjska Al-Karamah czterokrotnie z rzędu dochodziła do ćwierćfinału Azjatyckiej Ligi Mistrzów, osiągając nawet raz finał tych rozgrywek (2006). W tym roku nie dane jej będzie powtórzyć tego sukcesu, bowiem Syrię odsunięto od elity&#8230; Taki sam los spotkał również Irak i Wietnam.</p>
<p align="center"><img src="http://i33.tinypic.com/15q2s9f.jpg" alt="Al Muharraq" /></p>
<p align="center"><em>Al-Muharraq &#8211; niedopuszczony do Ligi Mistrzów zwycięzca Pucharu AFC 2008</em></p>
<p align="justify">Wspomniany Puchar Prezydenta AFC dla krajów rozwijających się, to w założeniu okno wystawowe dla klubów z najsłabszych azjatyckich federacji. W opozycji do wspomnianych wcześniej Azjatyckiej Ligi Mistrzów i Pucharu AFC, rotacja pomiędzy państwami wystawiającymi swoich przedstawicieli jest w Pucharze Prezydenta AFC zerowa. W szranki stają wciąż reprezentanci tych samych lig. Zakończona we wrześniu rywalizacja nie była wyjątkiem. Udział w niej wzięli:</p>
<ul>
<li>Abahani Ltd (Bangladesz)</li>
<li>Dordoj-Dynamo Naryn (Kirgistan)</li>
<li>FC Aszchabad (Turkmenistan)</li>
<li>Kan Baw Za (Myanmar)</li>
<li>Nepal Police Club (Nepal)</li>
<li>Phnom Penh Crown (Kambodża)</li>
<li>Regar TadAZ Tursunzoda (Tadżykistan)</li>
<li>Sri Lanka Army Sports Club (Sri Lanka)</li>
<li>Taiwan Power Company FC (Tajwan)</li>
<li>WAPDA (Pakistan)</li>
<li>Yeedzin FC (Bhutan)</li>
</ul>
<p align="justify">W Pucharze Prezydenta AFC prawo gry przysługuje także przedstawicielom dziesięciu innych lig, jednak Afganistan, Brunei, Filipiny, Guam, Korea Północna, Laos, Makau, Mongolia i Palestyna nie wystawiły jeszcze w pięcioletniej historii rozgrywek żadnej ekipy. Stosowany przez azjatycką federację podział, budzi wątpliwości także po przyjrzeniu się najniższemu szczeblowi. O ile dla zespołów z Bhutanu, który jako jedyny nie wprowadził jeszcze przez pięć edycji swojego klubu do półfinału, gra w Pucharze Prezydenta AFC umożliwia podnoszenie swoich umiejętności przez starcia z lepszymi od siebie, o tyle dla klubów z Kirgistanu i Tadżykistanu wyzwanie zaczyna się dopiero&#8230; w finale. Tylko raz, w roku 2007, w decydującym starciu udział wziął zespół z innego kraju &#8211; policyjny klub Mahendra z Nepalu nie sprostał jednak kirgiskiemu rywalowi. Rzut oka na komplet dotychczasowych meczów finałowych pozwala zauważyć kolejną prawidłowość:</p>
<ul>
<li>2005: <strong>Regar TadAZ</strong> &#8211; Dordoj-Dynamo 3:0</li>
<li>2006: <strong>Dordoj-Dynamo</strong> &#8211; Vaksh 2:1 dgr.</li>
<li>2007: <strong>Dordoj-Dynamo</strong> &#8211; Mahendra 2:1</li>
<li>2008: <strong>Regar TadAZ</strong> &#8211; Dordoj-Dynamo 1:1 (karne 4-3)</li>
</ul>
<p align="justify"><strong>Tadżycki Regar TadAZ Tursunzoda</strong> i <strong>kirgiskie Dordoj-Dynamo Naryn</strong> przewyższają o klasę swoich konkurentów, zarówno w Pucharze Prezydenta AFC, jak i w rodzimych ligach. Dordoj-Dynamo, sponsorowane przez Dordoi Association, patrona jednego z największych bazarów w całej Azji (!), od 2004 roku sięga po kolejne tytuły mistrza Kirgistanu. W poprzednim sezonie zespoł z Narynu, grywający swoje mecze w Biszkeku, obronę trofeum zapewnił sobie dopiero po meczu barażowym z drużyną Abdysz Ata Kant. W tym roku w czternastu kolejkach niepokonane Dordoj-Dynamo wypracowało sobie już sześciopunktową przewagę nad tym samym rywalem. W Tadżykistanie porównywalnym hegemonem jest Regar TadAZ (drugi człon to skrót od&#8230; Tadżyckich Zakładów Aluminiowych), permanentny mistrz kraju od roku 2001, z przerwą w roku 2005 &#8211; mistrzem został wtedy Vaksh z Kurgonteppy. Ten sam Vaksh jest obecnie liderem ligi tadżyckiej. Klub z Tursunzody po słabszym początku zajmuje dopiero trzecie miejsce w tabeli z ośmiopunktową stratą do lidera (i meczem więcej do rozegrania) oraz pięciopunktową do niespodziewanego wicelidera, FK Chodżent. Aktualna forma nie ma jednak większego znaczenia, bowiem spotkania Dordoj-Dynama z Regarem TadAZ urosły do miana prawdziwych <strong>klasyków Azji Środkowej</strong>. Zwycięzca zdobywa nie tylko Puchar Prezydenta AFC, ale również palmę pierwszeństwa w regionie. Z punktu widzenia kibiców pobliskie Chiny to już strefa geograficzna (podobnie zresztą jak <em>europejski</em> od niedawna Kazachstan), kluby turkmeńskie są wyraźnie słabsze, zaś na mocniejszych Uzbeków można przymknąć oko. Zwycięzca jest najlepszy w tej części świata. I basta!</p>
<p align="justify">Tegoroczna edycja Pucharu Prezydenta AFC zapowiadała się bodaj najciekawiej ze wszystkich. W ostatnim finale, Regar TadAZ nie tylko przerwał dwuletnie rządy Dordoj-Dynama, ale zrobił to na jego boisku, dzięki fenomenalnej postawie swojego bramkarza <strong>Aliszera Dodowa</strong> i koszmarnemu błędowi jego vis-à-vis, <strong>Władysława Wołkowa</strong>. Dodow w doliczonym czasie gry w akrobatyczny sposób odbił strzał <strong>Dawrona Askarowa</strong>, w serii rzutów karnych broniąc na dodatek strzał tego samego piłkarza. Nic więc dziwnego, że Askarow i Wołkow, a także ich koledzy, pałali żądzą rewanżu na Dodowie i jego zespole. Żeby do tego doszło, obydwie drużyny musiały się jednak zakwalifikować do finału. W Pucharze Prezydenta AFC mecze grupowe nie są rozgrywane systemem <em>mecz i rewanż</em>. Rozstrzygnięcia na tym etapie zapadają w przeciągu&#8230; czterech dni. Azjatycka federacja wyznacza gospodarza każdej z grup &#8211; każdy gra więc z każdym w kraju jednej z czterech rywalizujących ekip.</p>
<p align="justify">Pierwszy krok Dordoj-Dynama w kierunku wendetty okazał się niezwykle imponujący. Na stadionie w Biszkeku mistrz Kirgistanu rozgromił w meczu otwarcia bhutański Yeedzin 7:0. W kolejnych potyczkach, choć rywale obejmowali prowadzenie, podopieczni <strong>Siergieja Dworiankowa</strong> udanie finiszowali i zwyciężali kolejno: 3:1 z kambodżańskim Phnom Penh i 2:1 z myanmarskim Kan Baw Ze. W awansie z pierwszego miejscu duży udział miała para napastników: <strong>Mirłan Murzajew </strong>(5 goli i&#8230; czerwona kartka) oraz <strong>David Tetteh</strong> (4 trafienia).</p>
<p align="center"><img src="http://i36.tinypic.com/25po38l.jpg" alt="David Tetteh" /></p>
<p align="center"><em>Urodzonemu w Ghanie Davidowi Tettehowi ciężko zabrać piłkę</em></p>
<p align="justify">Miesiąc wcześniej awans do turnieju finałowego wywalczył obrońca tytułu &#8211; Regar TadAZ Tursunzoda. Tadżykom odprawienie konkurencji sprawiło nieco więcej kłopotów. W Kathmandu rozpoczęli oni od bezbramkowego remisu z mistrzem Pakistanu &#8211; WAPDA (czyli&#8230; Ministerstwem Wody i Energii). W kolejnym meczu, z Taiwan Power Company, jeszcze w 82. minucie utrzymywał się remis 1:1, jednak dzięki bramkom <strong>Marufa Rustamowa</strong> i <strong>Sardorbeka Eminowa</strong> udało się Regarowi zwyciężyć. W ostatnim spotkaniu turnieju Tadżycy zagrali z gospodarzami, czyli policyjnym klubem z Mahendry. Awans dawała im nawet jednobramkowa porażka, jednak zdobywcy Pucharu Prezydenta AFC z 2007 roku kontrolowali przebieg meczu i z remisem 2:2 awansowali do decydujących starć z pierwszego miejsca. Kiedy po zakończeniu kwalifikacji we wszystkich trzech grupach (ostatnią wygrał FC Aszchabad) zdecydowano, że finałowe mecze rozegrane zostaną w Tursunzodzie, Dynamo-Dordoj otrzymało od losu okazję do zemsty idealnej, bo na terenie przeciwnika.</p>
<p align="justify">25 września na stadionie Metallurg (taką nazwę nosił dawniej Regar TadAZ) w Tursunzodzie rozegrano obydwa półfinały. W pierwszym Dordoj-Dynamo zmierzyło się z FC Aszchabad. Zapowiadał się mecz do jednej bramki. Mistrz Kirgistanu przystępował do gry opromieniony kolejnym sukcesem w lidze. Turkmeni, mimo awansu do finału, nie otrząsnęli się natomiast jeszcze z letniej rewolucji &#8211; klub z powodu kłopotów finansowych opuściło dwunastu zawodników. Na domiar złego tuż przed wylotem do Tadżykistanu, FC Aszchabad przegrał aż 0:3 mecz derbowy z MTTU. Na boisku piłkarze ze stolicy Turkmenistanu zapomnieli jednak o swoich problemach i wysoko zawiesili poprzeczkę rywalowi. Wygrana 2:1 nad Turkmenami przyszła Kirgizom z trudnością. Pomimo zwycięstwa trener Dworiankow był bardzo rozczarowany. Po meczu powiedział:</p>
<p align="center">
<blockquote>
<p align="center">To był nasz najgorszy występ w tym sezonie.</p>
</blockquote>
<p align="justify">Późnym popołudniem na murawę tego samego obiektu wybiegły jedenastki Regara TadAZ i WAPDA. Trener przyjezdnych, <strong>Khalid Butt</strong>, przed rozpoczęciem turnieju finałowego obiecał pakistańskim kibicom zdobycie pucharu. Pakistańczycy, którzy zremisowali już w Kathmandu z Regarem 0:0, zaczęli efektownie i do przerwy po golu <strong>Zulfikara Ali Shaha</strong> prowadzili z faworytem. Zwątpienie wśród miejscowych kibiców potęgowała fatalna dyspozycja ich ulubieńców w ostatnich spotkaniach. Zaliczyli oni serię trzech kolejnych porażek. W lidze od piłkarzy z Tursunzody lepsi okazali się zawodnicy Vakshu Kurgonteppa, w półfinale krajowego pucharu Regar uległ natomiast &#8211; i to dwukrotnie! &#8211; Istyklolowi Duszanbe. Po przerwie pchany dopingiem 6.000 widzów mistrz Tadżykistanu przeszedł do ataku. Bardzo dosłownie. W 54. minucie napastnik gospodarzy <strong>Kamil Sajdow</strong> za uderzenie łokciem rywala został wyrzucony z boiska. Osłabieni brakiem jednego zawodnika miejscowi zdołali jednak doprowadzić do wyrównania w 74. minucie po strzale <strong>Ibrahima Rahimowa</strong>. Największe emocje miały dopiero nastąpić. Kiedy dziesięć minut później pomocnik gości <strong>Mahmood</strong> przechytrzył zmęczonych pogonią za wynikiem defensorów Regara i z półwoleja wpakował piłkę do siatki, pierwszy w historii Pucharu Prezydenta AFC udział pakistańskiej drużyny w finale wydawał się wyjątkowo bliski. Trener gospodarzy <strong>Mahmadżon Chabibuljew</strong> zdecydował się na pokerową zagrywkę. W miejsce napastnika <strong>Dawronżona Tuchtasunowa</strong>, posłał w bój&#8230; bramkostrzelnego obrońcę Marufa Rustamowa. W doliczonym czasie gry to właśnie on zachował się najprzytomniej w polu karnym Pakistańczyków i doprowadził do dogrywki. Regar w ostatniej chwili uciekł katu spod topora. Nie na długo&#8230; Szala po raz kolejny zaczęła przechylać się na korzyść przyjezdnych, gdy w 103. minucie <strong>Bakhsh Khuda</strong> strzelił na 2:3. Odpowiedź grającego nieprzerwanie w osłabieniu obrońcy tytułu była piorunująca, gdyż sto osiemdziesiąt sekund później wyrównał wprowadzony w przerwie młodszy brat Marufa, <strong>Hasan Rustamow</strong>. Po raz kolejny publika wiwatowała na cześć rodziny Rustamowów w 113. minucie &#8211; przy zapadających powoli ciemnościach Maruf trafił po raz drugi i, jak się wkrótce okazało, zapewnił Regarowi <strong>awans po morderczym boju</strong>, w którym klub z Tursunzody zwyciężył <strong>4:3!</strong></p>
<p align="justify">W finale znów zmierzyli się dwaj odwieczni rywale. Dworiankow szansy na odwet upatrywał w&#8230; miejscu rozgrywania meczu. Na konferencji prasowej dzień przed meczem mówił:</p>
<p align="center">
<blockquote>
<p align="justify">Ostatnim razem to my graliśmy pod presją, czuliśmy się zobowiązani obronić tytuł przed naszymi fanami i to okazało się przeszkodą. Teraz to Regar będzie miał taki problem. My chcemy odzyskać puchar!</p>
</blockquote>
<p align="center"><img src="http://i37.tinypic.com/16axt9s.jpg" alt="Siergiej Dworiankow" /></p>
<p align="center"><em>Siergiej Dworiankow odpowiada na pytania dziennikarzy</em></p>
<p align="justify">Co ciekawe, sezon wcześniej Regar TadAZ w drodze do finałowej wiktorii, wygrał w półfinale swój mecz z FC Aszchabad również w stosunku 4:3! W tamtym spotkaniu, podobnie jak w pojedynku z WAPDA, tadżycki zespół doprowadził do dogrywki w samej końcówce (87. minuta). Kapitan Regara <strong>Chursed Machmudow</strong>, rozochocony powtórką z rozrywki w meczu otwierającym drogę do finału, stwierdził:</p>
<p align="center">
<blockquote>
<p align="justify">Rok temu w półfinale wygraliśmy w podobnych okolicznościach, co dodało nam pewności siebie. Uwierzyliśmy, że możemy wygrać nawet grając na wyjeździe. Teraz gramy u siebie, fani nam pomogą, a to bardzo ważne.</p>
</blockquote>
<p align="justify">Machmudow okazał się postacią, która znacznie zaważyła na wyniku meczu finałowego&#8230; W dwunastej minucie stoper gospodarzy przerzucił piłkę na prawą stronę do <strong>Dawronżona Ergaszewa</strong>, ten zacentrował, a Ibrahim Rahimow z najbliższej odległości wepchnął głową piłkę do bramki <strong>Pawła Matjasza</strong>. Matjasz zastąpił w bramce ubiegłorocznego pechowca Wołkowa. Spisywał się całkiem nieźle. Piętnaście minut później przeniósł on piłkę nad poprzeczką po strzale Machmudowa, który pozazdrościł snajperskich wyczynów Marufowi Rustamowowi. Zupełnie niespodziewanie ten ostatni, pomimo fenomenalnej zmiany, którą dał w meczu półfinałowym, został przez trenera Chabibuljewa posadzony ponownie na ławce rezerwowych. Na boisko wszedł dopiero w 66. minucie. Regar TadAZ prowadził już wtedy 2:0, bowiem niespełna kwadrans wcześniej niezwykle aktywny Machmudow huknął jak z armaty&#8230; w poprzeczkę bramki Dordoj-Dynama. Piłka z impetem odbiła się od ziemi i &#8211; zdaniem irańskiego sędziego <strong>Alirezy Faghaniego</strong> &#8211; przekroczyła linię bramkową. Goście, głównie za sprawą rewelacyjnego rosyjskiego napastnika <strong>Maksyma Kretowa</strong> (15 goli w 14 meczach ligi kirgiskiej) i króla strzelców fazy eliminacyjnej Mirłana Murzajewa, próbowali odwrócić losy meczu, ale dobrze dysponowany tego dnia Aliszer Dodowa nie dał się pokonać. Regar TadAZ Tursunzoda zwyciężył 2:0 i <strong>po raz drugi z rzędu</strong>, a <strong>trzeci w przeciągu pięciu lat</strong>, wywalczył Puchar Prezydenta AFC. Zawodnikiem meczu wybrano Machmudowa. Szczęśliwym gospodarzom sukcesu i sprawnej organizacji turnieju gratulowali przedstawiciele Azjatyckiej Federacji Piłkarskiej. Faza finałowa Pucharu Prezydenta AFC obfitowała w dramaturgię, jakiej próżno często szukać w o wiele bardziej prestiżowych rozgrywkach. Zdjęcie przedstawiające zwycięzców warte jest tysiąca słów:</p>
<p align="center"><img src="http://i35.tinypic.com/20701t3.jpg" alt="Triumfujący piłkarze z Tursunzody" /></p>
<p align="justify">Radości Tadżyków nie było końca. Przez okrągły rok to oni chełpić się będą mogli mianem najlepszej drużyny Azji Środkowej. Kto by się przejmował tym, że to nie do końca prawda, a o ich wyczynie na innych kontynentach dowiedziała się tylko garstka kibiców? Dla kraju, którego reprezentacja zajmuje 172. miejsce w rankingu FIFA, za takimi tuzami futbolu jak Liechtenstein czy Wyspy Owcze, <strong>takie triumfy są bezcenne</strong>.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/zkontry.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/zkontry.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/zkontry.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/zkontry.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/zkontry.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/zkontry.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/zkontry.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/zkontry.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/zkontry.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/zkontry.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/zkontry.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/zkontry.wordpress.com/474/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/zkontry.wordpress.com/474/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/zkontry.wordpress.com/474/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=zkontry.wordpress.com&amp;blog=9600313&amp;post=474&amp;subd=zkontry&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zkontry.wordpress.com/2009/10/10/na-wschodzie-bez-zmian/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="" medium="image">
			<media:title type="html">Marek Sienkiewicz</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i33.tinypic.com/15q2s9f.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Al Muharraq</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i36.tinypic.com/25po38l.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">David Tetteh</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i37.tinypic.com/16axt9s.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Siergiej Dworiankow</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://i35.tinypic.com/20701t3.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Triumfujący piłkarze z Tursunzody</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
