Od wielu lat jego firma zaspokaja głód wielu ludzi na całym świecie. Latem bieżącego roku i on sam zgłodniał. Franck Riboud, prezydent grupy Danone, ma ambicję zawładnąć nie tylko rynkiem gastronomicznym, ale i futbolowym – jest głodny sukcesu! Zamiast zdecydować się na prostą ścieżkę przejęcia którejś z pierwszoligowych drużyn, Riboud wybrał dłuższą i bardziej krętą drogę, rozpoczynającą się na szczeblu czwartoligowym. W tym samym projekcie udział biorą także Jacques Bungert, prezydent francuskiego oddziału wielkiej agencji reklamowej Young & Rubicam, a także dyrektor generalny giganta odzieżowego Lacoste – Christophe Chenut. W nieco szaloną operację wprowadzenia kopciuszka na salony zaangażowali się także znakomici niegdyś zawodnicy: Zinedine Zidane, Bixente Lizarazu i Alain Boghossian. Choć za wszystkim stoją – a jakże! – pieniądze, praca u podstaw, na którą zdecydowano się u podnóża Alp, zasługuje na uznanie i… rozgłos.
Wszyscy wyżej wymienieni zainwestowali pieniądze, uczucia lub czas w zespół Évian Thonon Gaillard. Zanim to nastąpiło, klub ten nazywał się zupełnie inaczej i występował w innym – niż obecnie – mieście. Na piłkarskiej mapie Francji drużyna z Górnej Sabaudii zaistniała na dobrą sprawę dopiero w 2003 roku po fuzji dwóch amatorskich zespołów z położonych na granicy ze Szwajcarią wsi – Gaillard i Ville-la-Grand. Nowy twór uzyskał nazwę Croix-de-Savoie, czyli dosłownie Krzyż Sabaudzki. Symbol ten, w towarzystwie napisu FCS 74, znalazł się zresztą na klubowym herbie. W sezonie 2003/04 Football Club Croix-de-Savoie 74 awansował do III ligi (National) i zmuszony został do poszukiwań innego stadionu – malutki obiekt w Gaillard nie spełniał restrykcyjnych wymagań francuskiej federacji. W rezultacie klub swoje mecze domowe rozgrywał w oddalonym o niespełna 35 kilometrów Thonon-les-Bains – znanym we Francji uzdrowisku nad Jeziorem Genewskim. W pierwszym sezonie udało się beniaminkowi uniknąć degradacji. O wiele gorszy był ten następny – klub stanął na krawędzi bankructwa i groziło mu wyrzucenie z ligi, a nawet całkowity upadek. To właśnie wtedy po raz pierwszy klubem zainteresował się Franck Riboud.

Franck Riboud to najlepiej opłacany spośród wszystkich szefów spółek wchodzących w skład CAC 40 – najważniejszego indeksu paryskiej giełdy
Do jednej z najprężniejszych marek kierowanego przez niego koncernu Danone, należy znana na cały świat woda mineralna Évian. Jest ona pozyskiwana w miejscowości Évian-les-Bains, położonej raptem dziesięć kilometrów na wschód od Thonon-les-Bains. Riboud, fan futbolu, zdecydował się dofinansować FC Croix-de-Savoie 74, na tyle, aby zespół mógł spokojnie dokończyć rozgrywki. Pomimo finansowego zastrzyku klub nie sprostał ostatecznie konkurentom i spadł do IV ligi (CFA). Po relegacji, w 2007 roku, żeby zachować ciągłość istnienia zmuszony był do kolejnej fuzji – tym razem z Olympique Thonon-Chablais, który to zespół sam powstał wcześniej w wyniku połączenia dwóch drużyn. Efekt syntezy przyjął nazwę Olympique Croix-de-Savoie 74 i rozgrywał swoje mecze na Stade Joseph Moynat w Thonon-les-Bains – tym samym, który dzierżawił wcześniej FCS 74. Z czasem, efekt sztucznych połączeń okazał się znów wyjątkowo nietrwały. W przeciwieństwie do poprzednich zmian nazw i lokalizacji, ta najnowsza nie była jednak podyktowana niedoborem gotówki. Latem 2009 roku na ponowną pomoc klubowi, który pod nazwą Olympique Croix-de-Savoie 74 powrócił do III ligi i zajął w niej 5. miejsce, zdecydował się Riboud. Tym razem skala przedsięwzięcia okazała się nieporównywalnie większa. Darczyńca rozplanował wszystko z właściwym sobie rozmachem. Kolejna już zmiana nazwy – na Évian Thonon Gaillard Football Club (czyli zbitka… nazw trzech różnych miast wraz z popularnym skrótem) – stanowiła zaledwie początek operacji. Riboud wyznaczył cztery osie rozwoju: budowę szkółki piłkarskiej dla dzieci w wieku 6-11 lat, stworzenie odpowiedniego zaplecza sportowo-edukacyjnego, pozwalającego młodzieży do lat 19 na łączenie treningów z nauką, jak najszybszy awans do Ligue2, a także ufundowanie ośrodka kształcenia piłkarzy, przygotowującego ich do życia po przejściu na piłkarską emeryturę. Z czasem rozbudowany ma zostać także stadion, na którym rozgrywa swoje mecze trzecioligowiec. Stade Joseph Moynat mieści zaledwie pięć tysięcy kibiców, w dodatku posiada szereg uchybień, które mogą zdyskwalifikować go w oczach decydentów w piłkarskiej centrali.
Krok po kroku Évian Thonon Gaillard staje się coraz bardziej profesjonalnym zespołem. Wraz ze startem sezonu 2009/2010 otworzona została nowa strona internetowa klubu. Uruchomiono także klubową telewizję oraz klubowe radio. Co niesłychanie istotne, za poprawą w finansach, zarządzaniu i marketingu, podążył progres sportowy. Nie jest to zaskoczenie. Sponsorzy nie szastali co prawda pieniędzmi, ale ekipa, która otarła się o awans w poprzednim sezonie, została wzmocniona na tyle, iż jednym tchem wymieniano ją na starcie w gronie kandydatów do najwyższych miejsc. W kadrze nie brakuje zawodników z pierwszo- i drugoligową przeszłością. Wymienić należy chociażby obrońcę Guillaume’a Ripperta (ex-Valenciennes), czy też pomocników Cédrica Barbosę (ex-Montpellier) i Jonathana Roufosse’a (ex-Metz). Kto wie czy największym kapitałem Sabaudczycy nie dysponują jednak w ataku. Duet doświadczonych snajperów w sile wieku: Hervé Bugnet – Nicolas Goussé, z pewnością ma papiery na grę w wyższej klasie rozgrywkowej. W składzie jest także wielu utalentowanych zawodników, których nazwiska pojawiają się czasem z okazji plotek o transferowych przymiarkach klubów Ligue1. Przykładowo: obchodzący jutro (sic!) 25. urodziny pomocnik Pierre Bouby uważany jest za jednego z najlepszych wykonawców stałych fragmentów gry w niższych klasach rozgrywkowych, zaś mierzący ledwie 163 centymetry wzrostu 21-letni Malgasz Paulin Voavy jeszcze rok temu był w kadrze rewelacyjnego Boulogne-sur-Mer, a w reprezentacji Madagaskaru ma już na koncie trzy gole w pięciu występach.

Barbosa, ważny gracz Montpellier w latach 1997-2003, prezentuje trykot ÉTG FC
Jeszcze tydzień temu, ośmiokrotny reprezentant Francji Stéphane Paille i jego podopieczni z Évian-les-Bains, liderowali w National. W dwóch ostatnich kolejkach dopadł ich drobny kryzys. Najpierw surowej lekcji futbolu ambitnej drużynie udzieliło Troyes – najgroźniejszy rywal oraz faworyt bukmacherów (i… autora niniejszego bloga) do wygrania ligi. Piłkarze z Szampanii mecz z Évian Thonon Gaillard kończyli w iście szampańskich humorach:
Parę dni później Sabaudczycy zawiedli jeszcze bardziej. Remis u siebie 1:1 z outsiderem rozgrywek (Moulins) chwały im nie przynosi. Na dodatek w meczu tym czerwonymi kartkami ukarani zostali dwaj gracze ÉTG FC, co przełoży się na ich absencję w kolejnym spotkaniu. Obecnie liderem w National jest Troyes, z trzypunktową przewagą nad Évian Thonon Gaillard. Zespół, któremu patronuje Riboud, od początku sezonu plasuje się wśród trzech czołowych drużyn – utrzymanie takiej pozycji na koniec sezonu gwarantuje awans do Ligue2. Choć zbyt wcześnie jest jeszcze, aby mówić o narodzinach nowej potęgi we francuskiej piłce, warto bacznie przyglądać się grze drużyny z wyjątkowo malowniczych terenów francusko-szwajcarskiego pogranicza. Szef Danone’a to człowiek wyjątkowo ambitny, a apetyt rosnąć mu będzie zapewne w miarę jedzenia…
***
Już jutro i w niedzielę rozegrane zostaną mecze piątej rundy Pucharu Francji. Te przepiękne i obfitujące w wiele niespodzianek rozgrywki nazywane są często Pucharem Tysiąca Drużyn. Z dniem jutrzejszym do rywalizacji przystępują zespoły z III ligi, w tym Évian Thonon Gaillard. Droga do finału w Paryżu jest daleka i wyboista – weekendowy szczebel to de facto 1/512 finału – ale każda z 7246 drużyn (to absolutny rekord!) na starcie marzy o tym, by przygoda z Coupe de France trwała jak najdłużej. Bohaterowie dzisiejszej notki jeszcze pod nazwą Croix-de-Savoie dwukrotnie docierali w XXI wieku do 1/16 finału tych rozgrywek, gdzie eliminowani byli przez pierwszoligowe Rennes (0:2) i Lyon (0:1). Teraz, bogatsi o doświadczenia i… pieniądze, gracze trzecioligowca mierzą w powtórzenie tego osiągnięcia. Pierwszym przeciwnikiem Paille’a i jego drużyny będzie w meczu wyjazdowym CS Verpillière, zespół z ligi o tajemniczej nazwie Excellence du District de l’Isère, co w praktyce przekłada się na… dziewiątą ligę. Mecz wzbudza ogromne zainteresowanie w alpejskiej gminie La Verpillière. Lokalny zespół nigdy nie przebrnął jeszcze piątej rundy Pucharu Francji. Największym wydarzeniem w jego siedemdziesięcioletniej historii pozostaje mecz z 2000 roku z II-ligowym ówcześnie Grenoble. Tamten mecz zakończył się klęską amatorów, którzy przegrali aż 1:9. Napastnik gospodarzy Jonathan Fuentes, niezrażony przeszłością, z niecierpliwością wyczekuje niedzielnego spotkania:
Nasz trener zna smak gry w 1/32 finału. Dotarł tam z Pont-de-Cherruy (przyp. aut. – także amatorska drużyna) i grał przeciwko Sedanowi. Jeśli o mnie chodzi, występuję tu od zawsze i reprezentuję trzecie pokolenie Fuentesów w barwach Verpillière. Przeciwko Évian będziemy musieli dać z siebie wszystko, ponieważ walka z zespołem profesjonalnym to zawsze coś wyjątkowego. Jako ostatni reprezentant regionu Nord de l’Isère, mamy nadzieję skupić wokół siebie zainteresowanie.
Wspomniany przez Fuentesa trener Laurent Preud’homme wypowiada się z respektem o rywalu:
Pomimo paru zawodników kontuzjowanych i zawieszonych za kartki, nasz przeciwnik to naprawdę wielki zespół. Nawet ich rezerwy są bardzo solidne, także wiemy czego się spodziewać. Jeśli chodzi o nas, tworzymy młodą, ambitną ekipę, w której większość piłkarzy nie doszła jeszcze nigdy tak daleko w Pucharze Francji. Przed tak wielkim spotkaniem moim celem będzie zrelaksowanie piłkarzy. Ostatnio w lidze przegraliśmy 2:5, ponieważ wszyscy myśleli już o niedzielnym meczu!
Piłkarze Verpillière zapewniają, że są spragnieni… Évian. Mimo, iż przeciwnik występuje zaledwie w trzeciej lidze, zwycięstwo byłoby dla nich niczym zdobycie pobliskiego Mont Blanc. Jak każdy amatorski zespół, marzą o pięciu minutach sławy. Preud’homme i jego ludzie starają się czerpać radość z każdego występu. Nie inaczej będzie za dwa dni i choć amatorzy różnią się od oponenta pod wieloma względami, cechuje ich coś niezależnego od poziomu umiejętności i zasobności klubowej kasy – głód sukcesu!

Dawid przed starciem z Goliatem
Amatorzy z CS Verpillière nie sprostali Évian Thonon Gaillard. Faworyt zwyciężył na kameralnym stadionie 7:0 i awansował do VI rundy Pucharu Francji.
W Niemczech Hoffenheim, w Polsce LKS Nieciecza, a we Francji być może już w najbliższej przyszłości odpowiednikiem będzie Evian Thonon Gaillard – to jedne z najpiękniejszych rodzajów historii jakie pisze futbol. Gratuluję bloga i zachęcam abyś prowadził go nadal :)
Oglądając zamieszczony przez Ciebie filmik zauważyłem transparent z napisem: “evian: source de defaite!” (1:51). Korzystając z moich legendarnych umiejętności lingwistycznych doszedłem do wniosku, że oznacza to “evian: źródło porażki”. Czyżby znaczyło to, że kibice Évian Thonon Gaillard sprzeciwiali się panu Riboud? Jest to jakiś zorganizowany protest czy może grupka pajaców miała wyrzucić prześcieradło, ale wpadli na szczwany plan?! A może jeszcze bardziej szczwani byli kibice Troyes i wywiesili ten transparent, żeby zniechęcić prezesa Danone?!!
Lodowy Człeku, bardzo dobre pytanie :)
Dobrze odczytałeś treść transparentu, stoją jednak za nim nie tyle zdesperowani fani z Évian, ile zwolennicy Troyes. Pomiędzy kibicami obydwu drużyn przed meczem dochodziło do gorącej polemiki. Zarówno Troyes, jak i Évian, są niemalże murowanymi kandydatami do awansu, dlatego był to wyjątkowy mecz. Również dla kibiców. Ci z Troyes jak widać “wyprodukowali” chałupniczą metodą transparent z chwytliwym hasłem, wymierzonym właśnie w fanów przyjezdnych ;)